Pragnęłam cierpienia adekwatnego do zdrady.
Wstałam, wygładziłam marynarkę i wbiłam wzrok w korytarz, w stronę pokoju 305, jakby był celem ataku.
„Ciesz się miesiącem miodowym w szpitalu” – mruknęłam. „Bo jutro… zaczyna się twoje piekło”.
Na zewnątrz, w samochodzie, nawet nie odpaliłam silnika, dzwoniąc do Hectora – mojego zaufanego szefa IT i bezpieczeństwa.
„Dzień dobry, Hectorze” – powiedziałam spokojnym głosem, który już nie brzmiał jak mój.
„Pani de la Vega? Wszystko w porządku?”
„Potrzebuję pani pomocy dziś wieczorem. Pilne. Poufne
”. „Zawsze, proszę pani”.
„Po pierwsze: zablokuj platynową kartę Ricarda. Po drugie: zamroź konto handlowe, którym zarządza – powiedz, że jest nagły audyt wewnętrzny. Po trzecie: powiadom zespół prawny, żeby przygotował się do odzyskania aktywów”.
Krótka cisza – Hector był na tyle mądry, żeby nie pytać dlaczego.
„Zrozumiałam. Kiedy zaczynamy?”
„Teraz. Natychmiast”. Chcę, żeby powiadomienie dotarło dokładnie w momencie, gdy będzie próbował coś zapłacić.
— Zajmę się tym.
— Jeszcze jedno — dodałem. — Znajdź najlepszego ślusarza, jakiego możesz. I zatrudnij dwóch silnych ochroniarzy. Jutro rano jedziemy do domu w Segowii.
— Do usług, proszę pani.

Rozłączyłam się, odpaliłam samochód i spojrzałam na swoje odbicie w lusterku wstecznym.
Kobieta, która płakała w korytarzu, zniknęła.
Została tylko Sofia – prezes – która w końcu poznała cenę miłosierdzia.
Mój telefon zawibrował: wiadomość WhatsApp od Ricarda.
„Kochanie, dotarłam do Walencji. Jestem wykończona. Idę spać. Buziaki. Kocham cię”.
Zaśmiałam się – cicho, sucho, bez radości.
Potem napisałam odpowiedź z idealnym spokojem.
„Dobrze, kochanie. Śpij dobrze. Słodkich snów – bo jutro możesz obudzić się i zastać… zaskakującą rzeczywistość. Ja też cię kocham”.
Wyślij.
A kiedy ekran zrobił się czarny, na moich ustach pojawił się krzywy uśmiech.
Gra oficjalnie się rozpoczęła.

 

Next »
Next »