Wszyscy czekali.
Policjant wystąpił naprzód.
— Pani Morrison?
– Tak.
— Czy chcesz złożyć skargę?
Ethan wpatrywał się we mnie.
Teraz jej oczy błagały mnie.
Wreszcie.
Ale nawet jego prośba była egoistyczna.
Nie prosił mnie o wybaczenie.
Prosił mnie, żebym go uratował.
Ponownie.
Jak zawsze.
„Claire” – mruknął. „Pomyśl o tym. Jeśli to zrobisz, mamo…”
Przeciąłem to.
— Twoja matka, co?
Nic nie powiedział.
— Czy twoja matka myślała o mnie, kiedy używała mojego imienia?
Cisza.
— Czy Brian myślał o mnie, kiedy krzyczał, że zamierza mnie oskarżyć?
Cisza.
— Czy myślałeś o mnie, gdy podrabiałeś mój podpis?
Spuścił wzrok.
I wtedy dostałem odpowiedź.
Zwróciłem się do policjanta.
— Tak. Chcę złożyć skargę.
Ethan eksplodował.
— Pożałujesz tego!
To zdanie wywołało dreszcz na korytarzu.
Policjant natychmiast podniósł rękę.
— Proszę się uspokoić.
Ale Ethan patrzył tylko na mnie.
Myślisz, że ujdzie ci to na sucho? Myślisz, że twoja drobna robota w Paryżu będzie na ciebie czekać? Zadzwonię do twojej firmy. Powiem im, że jesteś zamieszany w oszustwo. Nigdzie się nie ruszysz.
Nora interweniowała.
— Dziękuję, Ethan. To groźba w obecności dwóch policjantów.
Zrozumiał za późno.
Jego twarz stała się pozbawiona wyrazu.
Policjant poprosił go, żeby usunął się na bok.
Podczas gdy Nora zbierała kopie, Daniel Reeves objaśniał mi krok po kroku. Mówił spokojnie, ale każde zdanie coraz bardziej mnie przytłaczało.
Odbędzie się dochodzenie.
Analiza grafologiczna.
Wyciągi bankowe.
Przesłuchania.
Należy zebrać dowody.
Moja misja w Paryżu nie była już tylko szansą.
To było wyjście awaryjne.
Ale nie mogłem uciec, nie sprzątając ognia, który za mną wzniecili.
Godzinę później byłem już na komisariacie policji.
Moja walizka stała w kącie.
Śmieszny.
Niebieski.
Gotowy na Paryż.
Siedząc na zimnym krześle, opowiadałem o trzech latach naszego małżeństwa.
Mówiłem o utraconych zarobkach.
Prośby o pieniądze.
Matka zachorowała dopiero, gdy nadszedł czas zapłaty.
Brat „w tarapatach”, który nosił luksusowe zegarki.
Dokumenty, których nigdy nie podpisałam.
Upokarzające uwagi.
Wyrok.
**„Nie masz prawa zarządzać moimi pieniędzmi.”**
Kiedy skończyłem, agentka siedząca naprzeciwko mnie odłożyła długopis.
— Pani Morrison, dobrze zrobiła pani, że przyszła dzisiaj.
Skinąłem głową.
Potem spojrzałem na telefon.
78 nieodebranych połączeń.
96 wiadomości.
Ethan.