„Nazywam się Marcus Hale. Jestem starszym kierownikiem kontroli jakości w Precision Gen Labs. Muszę porozmawiać bezpośrednio z panem Carterem w sprawie akt ojcostwa wysłanych dziś rano”.
Twarz Daniela, już blada, zbladła do niezdrowego odcienia szarości. „Ja… ja nie dzwoniłem do nikogo w laboratorium”.
„Jestem tego w pełni świadomy, panie Carter” – odpowiedział Marcus, a w jego głosie słychać było nutę profesjonalnej nagany. „Właśnie dlatego osobiście tu przyjechałem. Ten raport został oznaczony przez nasz audyt wewnętrzny dwie godziny temu. Nigdy nie powinien opuścić naszego ośrodka”.
Mogła spaść szpilka i zabrzmieć jak strzał z pistoletu.
Mason poruszył się przy mojej piersi, cicho skomląc pod wpływem nagłego napływu głośnych, agresywnych głosów. Instynktownie podskoczyłam na piętach, zataczając ciasne, rytmiczne koła na jego plecach, a moje dłonie drżały tak mocno, że bałam się, że go upuszczę.
Brianna skrzyżowała ramiona, jej akrylowe paznokcie gwałtownie postukały o jej biceps. Wydała z siebie prychnięcie, które brzmiało całkowicie wymuszone. „Och, jakie to niewiarygodnie wygodne. W chwili, gdy publicznie ujawniono jej kłamstwo, w drzwiach magicznie pojawił się aktor, twierdząc, że badania naukowe są błędne. Ile mu zapłaciłaś, Vanesso?
Marcus nawet nie spojrzał w jej stronę z godnością. Wpatrywał się w Daniela swoimi ciemnymi, poważnymi oczami.
„Nie jestem tu, by bronić honoru pani żony, proszę pani. Jestem tu, by bronić licencji mojego laboratorium. Jestem tu, ponieważ doszło do rażących, poważnych naruszeń protokołu”.
Usta Glorii zacisnęły się w twardą, bezlitosną linię. „O jakich wyimaginowanych procedurach pani mówi?”
Marcus otworzył czarną teczkę. Ostry trzask odbił się głośnym echem. „Próbka biologiczna dziecka została przesłana pocztą wraz z rzekomą próbką pochodzącą od ojca. Jednak materiał genetyczny ojca nie został pobrany przez upoważniony personel kliniczny. W momencie pobrania wymazu nie przeprowadzono żadnej oficjalnej weryfikacji tożsamości. Nie ustanowiono prawnego łańcucha dowodowego. Wniosek i płatność zostały dokonane za pośrednictwem pełnomocnika osoby trzeciej”.
Wszystkie głowy w pokoju, poruszając się na zsynchronizowanym zawiasie, powoli zwróciły się w stronę Daniela.
Włącznie z moją.
Zdrada narastała, wbijając nóż głębiej w moje żebra. „Zrobiłeś to”
„Czy to prawda?” – syknęłam, a mój głos wibrował toksyczną mieszanką bólu i furii. „Działałeś za moimi plecami, pobrałeś wymaz od naszego syna jak przestępca i wysłałeś go do laboratorium?”
Daniel nie mógł spojrzeć mi w oczy. Wpatrywał się w podłogę, zgarbiony. „Moja matka… uważała, że lepiej unikać dramatu, dopóki nie uzyskamy konkretnych odpowiedzi”.
Gorzki, nieokiełznany śmiech podrapał mnie po gardle. „Unikać dramatu? Zaciągnąłeś mnie do tego mauzoleum, żebym naraziła się na zasadzkę na oczach całej twojej rodziny, rzucając fałszywe oskarżenia, Danielu! Nazywasz to unikaniem dramatu?”
Gloria uniosła brodę, jej duma nie ugięła się, nawet gdy fundamenty jej planu zaczęły pękać. „Wyniki naukowe nie były fałszywe, Vanesso. To ja zebrałam próbki. Wzięłam szczoteczkę Masona i jedną Daniela z twojej głównej łazienki, kiedy byłaś w sklepie spożywczym. Każda zaciekle opiekuńcza matka strzegłaby swojego syna dokładnie tak samo.
„Nie ochroniłeś ani jednej cholernej duszy” – warknęłam, a głośność mojego głosu wyrwała Masona ze snu. Zamrugał swoimi sennymi, niebieskimi oczami, wtulając twarz w moją szyję. „Wtargnąłeś do mojego sanktuarium. Okradłeś mój dom specjalnie po to, by stworzyć broń, która zniszczy mi życie”.
Daniel milczał bez słowa. Nie bronił mnie. Nie upomniał matki. I jakimś cudem jego żałosne, bierne milczenie bolało nieskończenie bardziej niż samo to ohydne oskarżenie.
Marcus odchrząknął, odwracając uwagę zebranych od domowej wojny. „Oburzenie pani Carter jest uzasadnione naukowo. Kiedy nasz dział nadzoru przeglądał dziś po południu akta tej konkretnej sprawy, odkryliśmy rażące nieścisłości biologiczne”.