Włożyłem go do pudełka i odesłałem do jego biura z jednym zdaniem:
„Zmarli nie dają drugiej szansy”.
Po tym milczenie trwało prawie miesiąc.
Aż pewnego popołudnia, wychodząc z małego warsztatu, do którego właśnie dostarczyłem kolekcję srebrnych kolczyków, zobaczyłem go.
Adrian Foster był po drugiej stronie ulicy.
Chudszy.
Bardziej zmęczony.
Mniej arogancki.
Ale to wciąż był on.
Moje ciało przypomniało sobie strach, zanim umysł go rozpoznał. Poczułem dreszcz przechodzący od stóp do piersi. Na chwilę wróciłem na schody. Znów poczułem jego dłoń na ramieniu. Znów zobaczyłem krew.
Powoli przeszedł.
„Elena…”
Nie odpowiedziałam.
„Szukałam cię wszędzie”.
„Więc źle szukałeś, panie Foster. Elena Moore nie żyje”.
W jego oczach pojawił się ból.
Wcześniej rzuciłabym się, żeby go pocieszyć.
Teraz tylko patrzyłam.
„Nie wiedziałem o dziecku” – wyszeptał.
Czułam, jak atmosfera między nami twardnieje.
„Nie”.
„Gdybym wiedziała…”
„Co?” – przerwałam. „Czy nie popchnęłabyś mnie? Albo nie zabrała do szpitala, zanim poszłabyś z Vivian zbadać jej nogi?”
Adrian zbladł.
„Nie chciałem…”
„Sprawiłeś, że upadłam”.
Zamknął oczy.
„Vivian powiedziała mi, że udajesz. Że chcesz mnie zatrzymać. Że zamierzasz użyć wszystkiego, żeby…”
Wybuchnęłam krótkim, suchym śmiechem.
„Zawsze łatwiej było jej wierzyć”.
„Okłamała mnie”.
„A ty postanowiłeś jej wierzyć”.
To zdanie zabolało go bardziej niż jakakolwiek obelga.
„Eleno, straciłem wszystko”.
„Nie wszystko”.
Spojrzał na mnie zdezorientowany.
„Wciąż żyjesz”.
Nie mogłam powiedzieć tego samego o moim synu.
Adrian spuścił wzrok.
„Chcę naprawić szkody”.
„Niektórych szkód nie da się naprawić”.
„Mogę się oddać w ręce policji. Mogę zeznawać przeciwko Vivian. Mogę zwrócić to, co ukradłem. Mogę…”
„Zrobić to”, powiedziałam. „Ale nie dla siebie”.
„Więc dla kogo?”
Wyjęłam z torby mały egzemplarz USG. Nosiłam go ze sobą od miesięcy, złożony w notesie.
Podałam mu go.
Adrian wziął go drżącymi rękami.
Na początku nie rozumiał.
Potem zobaczył datę.
Raport.
Moje imię.
Jego twarz się zasmuciła.
„Nie…”
„Tak”.
Uniósł dłoń do ust. Po raz pierwszy odkąd go znałam, Adrian Foster rozpłakał się, nie przejmując się tym, kto patrzy.
„Był mój…”