Punktualnie o szóstej nagle usłyszałam odgłos silnika na zewnątrz. Krew natychmiast mi zamarzła. Chata była zagubiona w środku gór. Nikt tu nie przychodził. Nigdy. Szybko zdmuchnęłam świecę i pospiesznymi, spanikowanymi ruchami schowałam koperty pod płaszczem.
Silnik zbliżał się powoli.
Potem zatrzymał się tuż przed chatą.
Dosłownie wstrzymałam oddech, gdy na zewnątrz kroki ugniatały wilgotne błoto. Za spękaną szybą pojawiła się w końcu sylwetka. Wysoka. Męska. Nieruchoma. Serce biło mi tak mocno, że bałam się, iż ktoś usłyszy je na zewnątrz opuszczonego domu.
Potem ktoś zapukał trzy razy do drzwi.
Nie gwałtownie.
Powoli.
Jak ktoś, kto doskonale wie, że jestem w środku. Instynktownie cofnęłam się o krok, a gardło wyschło mi ze strachu. Potem przez wilgotne drewno przebił się w końcu męski głos: „Pani Eulalio… wiem, że pani tu jest.” Natychmiast rozpoznałam ten głos.
Kierowca.
Ten, który wyniósł moje walizki z domu po pogrzebie Neftalíego. Żołądek gwałtownie mi się skurczył. Instynktownie chwyciłam stary żelazny świecznik stojący przy ścianie, gdy pukanie rozległo się ponownie, tym razem nieco mocniejsze w wilgotne i kruche drzwi.
„Nie przyszedłem pani skrzywdzić”, powiedział szybko. „Ale musi mnie pani wysłuchać, zanim ona odkryje, gdzie pani jest.” To zdanie natychmiast zmroziło całe moje ciało. Bo w tej samej chwili zrozumiałam coś absolutnie przerażającego: on też się teraz bał.
Nie otworzyłam od razu.
Cisza trwała kilka długich sekund. Potem dodał znacznie niższym głosem: „Pani syn wiedział, że umrze.” Moje serce dosłownie stanęło. Palce zacisnęły się na świeczniku aż do bólu, gdy to zdanie krążyło mi w głowie jak syrena alarmowa.
W końcu uchyliłam powoli drzwi.
Kierowca miał bladą, zmęczoną twarz pokrytą zimnym deszczem. Jego oczy nerwowo biegały w stronę drzew za nim, jakby bał się, że jest śledzony aż w góry. Potem spojrzał wprost na koperty lekko wystające spod mojego płaszcza i jego wyraz twarzy natychmiast się zmienił.
„Więc znalazła je pani…” wyszeptał cicho.
Nic nie odpowiedziałam.
Wciąż trzymałam jedną dłoń zaciśniętą na zardzewiałym świeczniku, gotowa roztrzaskać mu czaszkę przy najmniejszym podejrzanym ruchu. On zdawał się od razu rozumieć moją nieufność. Więc powoli uniósł ręce przed siebie, jak ktoś podchodzący do rannego zwierzęcia, nie chcąc wywołać ataku paniki.
„Pani Eulalio… pani syn poprosił mnie, żebym przyszedł, jeśli coś mu się stanie.” To zdanie uderzyło we mnie tak gwałtownie, że musiałam oprzeć się o wilgotną ścianę za mną, by nie upaść całkowicie pod wpływem szoku. Potem mężczyzna wyjął z przemoczonej kurtki małą kopertę.
„Zostawił to dla pani.”
Wzięłam kopertę, nie spuszczając z niego wzroku ani na sekundę. W środku był drugi klucz i adres szybko zapisany na złożonej kartce papieru. Magazyn w starej dzielnicy przemysłowej miasta, z dala od gór i ciekawskich spojrzeń.
Kierowca przełknął z trudem ślinę, zanim dodał coś, co zmroziło mnie do cna. „Są tam kopie. Nagrania wideo. Kontrakty. Rejestracje. Wystarczająco, by zniszczyć Isabelę definitywnie, jeśli wszystko wyjdzie na jaw.” Wiatr wiał teraz gwałtownie wokół starej chaty.
Spojrzałam mu prosto w oczy. „Dlaczego mi pomagasz?” zapytałam w końcu zimnym, nieufnym głosem. Jego twarz natychmiast się skurczyła, zanim odpowiedział coś, czego nigdy nie zapomnę: „Bo pani syn uratował mi kiedyś życie… i bo Isabela nigdy nie planowała zostawić mnie przy życiu.”
Cisza zapadła między nami gwałtownie.
Potem jeszcze raz spojrzał za siebie, w stronę drzew, zanim szybko wyszeptał: „Musi pani natychmiast stąd wyjechać. Ona już zaczyna szukać tego, co Neftalí ukrył przed śmiercią.” Moje serce natychmiast zaczęło bić szybciej w wyczerpanej piersi.
„Skąd pan to wie?”
Kierowca zamknął oczy na sekundę, zanim odpowiedział: „Bo wczoraj wieczorem… wynajęła dwóch mężczyzn, żeby przeszukali tę chatę podczas pani snu.” Lodowata fala przeszła przez całe moje ciało. Natychmiast rozejrzałam się wokół, jakby ktoś już mógł nas obserwować z czarnych górskich drzew.
Potem kierowca dodał w końcu zdanie, które na zawsze zmieniło wszystko w mojej głowie:
„Pani Eulalio… pani syn prawdopodobnie nie zginął w wypadku.”