„Nie jego imię. Nie wtedy. Leo po prostu nazwał go Pirat”.
Przycisnęłam dłoń do ust.
„Znałaś Noaha?”
„Twój syn rozśmieszył mnie w najgorszy dzień swojego życia” – powiedziała Marian. „Leo właśnie dowiedział się, że nie ma już więcej terapii. Potem Noah przebiegł obok jego pokoju z opaską na oku i wymachując plastikowym mieczem”.
Uśmiechnęłam się na to wspomnienie.
„Leo się roześmiał” – powiedziała Marian. „Naprawdę się roześmiał. A potem codziennie mówił o piracie.
„A kot?” zapytałam.
„Kilka tygodni później adoptowaliśmy Benjiego. Leo wybrał go ze względu na oko. Powiedział, że Benji jest odważny jak pirat. Też chciał być odważny”.
Moje oczy się zaszkliły.
Uśmiechnęłam się na to wspomnienie.
„Zanim Leo umarł, kazał mi coś obiecać” – kontynuowała Marian. „Powiedział: »Mamo, znajdź pirata. Daj mu Benjiego. On wie, jak być odważnym. On go ochroni«”.
Otarłam policzek grzbietem dłoni.
„Szukałam przez rok” – powiedziała. „Szpital nie mógł podać imion. Potem, trzy tygodnie temu, zobaczyłam Noaha na placu zabaw z jego naszywką”.
„To nadal nie wyjaśnia mojego adresu”.
„Wiem”. Jej głos drżał. „Raz za tobą szłam. Obserwowałam, aż ty i Noah weszliście do środka. Zapisałem numer domu i nienawidziłem siebie.
„Mamo, znajdź tego pirata”.
„Śledziłaś moje dziecko?”
„Tak” – wyszeptała. „I nie ma żadnego wytłumaczenia. Byłem zdesperowany, ale to nie znaczy, że wszystko jest w porządku”.
„Przepraszam. Bałem się, że powiesz nie, a jeszcze bardziej bałem się, że znowu zawiodę Leo. I…”
„Co?”
„Urodziny Leo są w sobotę. Co roku ludzie, którzy go kochali, spotykają się w ogrodzie szpitalnym. Chciałem, żeby Benji, Kapitanie, był tam w tym roku”.
Wstałem tak szybko, że krzesło zaskrzypiało za mną.
„Nie. Nie mogę tam z powrotem zabrać Noaha”.
„Śledziłaś moje dziecko?”
„Rozumiem”.
„Nie, nie rozumiesz. Spędziłem dwa lata, próbując pozbyć się tego szpitalnego zapachu z jego życia. Nie będę znowu pogrążał mojego dziecka w żałobie, bo obca osoba mu obiecała”.
„Możesz odmówić” – powiedziała szybko. „Benji nadal może zostać, jeśli go chcesz. Tak czy inaczej zapłacę jego rachunki weterynaryjne.”
Zamarłam. „Co?”
„I naprawię komentarze na Facebooku. Widziałam je. Cecelia, bardzo mi przykro.”
„Widziałaś je?”
„Tak. Powinnam była odezwać się wcześniej.
Spojrzałam przez okno na Noaha śpiącego obok Kapitana.
„Benji nadal może zostać, jeśli chcesz.”