Część 2
Nikt się nie ruszył.
Zaledwie kilka sekund wcześniej jadalnia wypełniła się śmiechem. Teraz brzmiał jak sala sądowa czekająca na wyrok.
Caroline wpatrywała się w Nathana. „Znasz moją siostrę?”
Nathan zacisnął szczękę. „Wszyscy w moim dowództwie znają admirała Harta”.
Tata powoli pokręcił głową, jakby nie chciał uwierzyć, że to może w jakiś sposób zmienić prawdę. „To niemożliwe. Evelyn pracuje w administracji”.
Spotkałem się z nim w oczy. „Tak właśnie postanowiłeś”.
Mama wyszeptała: „Evelyn, dlaczego nam nie powiedziałaś?”.
O mało się nie uśmiechnęłam.
„Mówiłam” – powiedziałam. „Przez piętnaście lat. Po prostu tłumaczyłaś wszystko, co mówiłam, na coś prostszego”.
Nathan w końcu opuścił rękę. „Proszę pana, pańska córka jest jedną z najwyższych rangą oficerek, pod jakimi kiedykolwiek pracowałem. Nadzorowała finansowanie wspólnej gotowości bojowej, przegląd personelu i rozliczanie dowództwa”.
Twarz Caroline poczerwieniała. „Nathan, przestań”.
Nie powiedział.
Zamiast tego, po raz pierwszy tego wieczoru spojrzał na nią uważnie i coś zmieniło się w jego wyrazie twarzy.
Nie gniew.
Rozczarowanie.
„Mówiłaś mi, że jest zgorzkniała, bo Marynarka Wojenna nigdy jej nie awansowała”.
Caroline otworzyła usta.
Tata odwrócił się do niej. „Tak powiedziałaś?”
„Nigdy nikogo nie poprawiała!” – warknęła Caroline.
„Przestałem próbować” – powiedziałam.
Potem Nathan sięgnął do kieszeni kurtki i wyjął telefon. „Admirale, zanim dziś wieczorem przyjechałem, Caroline zadała mi dziwne pytanie. Chciała wiedzieć, czy moje stanowisko mogłoby pomóc firmie jej ojca w zdobyciu kontraktu na dostawy obronne”.
Ojciec zbladł.
Wtedy kolacja nabrała zupełnie innego charakteru.
Firma taty od lat zabiegała o kontrakty związane z wojskiem. Kpił z mojej służby w każde święto, jednocześnie po cichu namawiał Caroline do poślubienia kogoś, kto mógłby mu dać dostęp.
Nathan kontynuował: „Powiedziała, że rodzina w końcu będzie miała kogoś przydatnego w mundurze”.
Mama zakryła usta.
Tata wyszeptał: „Caroline…”
Panika wypełniła oczy Caroline. „Próbowałam pomóc rodzinie!”
Spojrzałem na jej pierścionek zaręczynowy, a potem na oszołomioną minę Nathana.
„Nie” – powiedziałem cicho. „Próbowałaś sprzedać jego służbę i moje milczenie”.
W tym momencie mój telefon zawibrował.
Na ekranie pojawiła się wiadomość od mojego asystenta.
Proszę pani, biuro etyki potwierdziło odbiór. Czy chce pani teraz przejrzeć akta Hartwella?
Odwróciłem telefon w stronę ojca.
Kolana o mało się pod nim nie ugięły.