Tata najwyraźniej otrząsnął się z zamyślenia.
Pokręcił głową. „To nie żart”.
To prawda, Lizo, i wiesz o tym. Przynajmniej nie wszystko.
„Co?” – zapytałam.
Potem szepty stały się głośniejsze. Rodzice pochylili się ku sobie. Nauczyciele wymienili zdezorientowane spojrzenia.
„Ukradł mi cię”.
Zacisnęłam palce na nadgarstku taty. „Tato, o czym ona mówi? Kim ona jest?”
Spojrzał na mnie. Rozchylił usta, ale zanim zdążył się odezwać, kobieta przerwała mu.
„Jestem twoją matką, a ten mężczyzna okłamywał cię przez całe życie!”
Miałem wrażenie, że mój mózg próbuje działać w dziesięciu kierunkach naraz. Moja mama była na moim zakończeniu szkoły i wszyscy na nas patrzyli.
Złapała mnie za rękę. „Należysz do mnie”.
„Tato, o czym ona mówi?” Kim ona jest?”
Instynktownie się cofnęłam.
Tata wyciągnął rękę przede mną, tworząc barierę między mną a mamą.
„Nigdzie jej nie zabierzesz” – powiedział tata.
„Nie masz prawa o tym decydować” – warknęła.
„Czy ktoś mi powie, co się dzieje? Tato, proszę!”
Spojrzał na mnie i zwiesił głowę. „Nigdy cię jej nie ukradłem, ale w jednym ma rację. Nie jestem twoim biologicznym ojcem”.
„Nie masz prawa o tym decydować”.
„Co? Okłamałaś mnie…?”
„Liza zostawiła cię u mnie. Jej chłopak nie chciał dziecka i miała z tym problem. Poprosiła mnie, żebym zaopiekował się tobą przez jedną noc, żeby mogła się z nim spotkać i omówić sprawę”. Zrobił pauzę. „Nigdy nie wróciła. On też zniknął tamtej nocy. Zawsze zakładałam, że uciekli razem.
„Próbowałam wrócić!” – krzyknęła Liza.
Kto mówił prawdę?