CZĘŚĆ 2
KIEDY DOWIEDZIELI SIĘ O WSZYSTKIM, CO ROBIĘ, BYŁO JUŻ ZA PÓŹNO
Cisza w jadalni trwała kilka sekund.
Adrian zareagował pierwszy.
„Eleno, przestań żartować”.
„Nie żartuję”.
Otworzyłam teczkę i położyłam kopię umowy na stole.
Moja teściowa pochyliła się, żeby ją przeczytać. Jej oczy rozszerzyły się na widok kwoty mojej pensji.
Vanessa wzięła kartkę, nie pytając o pozwolenie.
„Regionalny Dyrektor ds. Projektowania?” zapytała. „Ty?”
Niedowierzanie w jej głosie było niemal komiczne.
„Tak, ja”.
„Ale ty nie pracowałaś od trzech lat”.
„Trzy lata bez pracy w firmie” – poprawiłam. „To nie znaczy, że przestałam się przygotowywać”.
Kiedy spały, uczyłam się.
Brałam udział w kursach online, odnawiałam certyfikaty, współpracowałam niezależnie z byłymi kolegami i potajemnie budowałam portfolio.
Nie robiłam tego, bo wiedziałam, że ten dzień nadejdzie.
Zrobiłam to, bo musiałam sobie przypomnieć, że wciąż jestem człowiekiem.
Teść wcisnął mi kontrakt.
„Mężatka nie powinna podróżować sama tak długo”.
„Mężatki też nie należy traktować jak służącej”.
Twarz mojej teściowej stężała.
„Nikt cię nie traktował jak służącej. Mieszkałaś w pięknym domu, nie martwiąc się o pieniądze”.
„A kto martwił się o wszystko inne?”
Spojrzałam na nich po kolei.
„Kto kupuje jedzenie? Kto umawia wizyty u lekarza? Kto płaci rachunki przed terminem? Kto pamięta o urodzinach, robi pranie, wita personel i przygotowuje rodzinne obiady?”
Nikt nie odpowiedział.
Adrian przeczesał włosy dłonią.
„Możemy kogoś zatrudnić”.
„To zrób to”.
„Nie chodzi tylko o to”.
„Oczywiście”.
Jego głos złagodniał.
„Eleno, jesteś moją żoną”.
„Pamiętasz o tym, że jestem twoją żoną, tylko wtedy, gdy istnieje ryzyko, że mnie stracisz”.
Moja teściowa wstała oburzona.
„To absurd! Vanessa właśnie się rozwiodła. Dzieci potrzebują stabilizacji”.
„A ja potrzebowałam szacunku”.
„Nie możesz nas teraz zostawić”.
Wpatrywałam się w nią.
„Jej mąż powiedział, że nie potrzebujesz mojej pomocy”.
Teść odchrząknął.
„Mówiłem w przypływie złości”.
„Nie. Powiedział dokładnie to, co myśli. Że jestem obca”.
Mężczyzna odwrócił wzrok.
Vanessa skrzyżowała ramiona.
„Więc to wszystko zemsta?”
„Nie.”
Włożyłam umowę do teczki.
„To szansa. Różnica polega na tym, że po raz pierwszy postanowiłam jej nie poświęcać, żeby ułatwić im życie.”
Adrian poszedł za mną do sypialni.
Zamknął drzwi i stanął przed nimi, blokując mi wyjście.
„Nie możesz podejmować takiej decyzji bez konsultacji ze mną.”
„Firma skontaktowała się ze mną kilka tygodni temu.”
„Tygodnie?”
„Próbowałem z tobą rozmawiać trzy razy.”
Za każdym razem pamiętałem.
Pierwszy raz było podczas kolacji. Adrian nawet nie oderwał wzroku od telefonu.
Drugi raz przed snem. Powiedział mi, że jest zbyt zmęczony.
Trzeci raz było podczas śniadania. Jego matka przyszła poskarżyć się, że zasłony nie są wystarczająco czyste, a on wyszedł, nie słuchając mnie.
„Nie mówiłeś, że to takie ważne” – zaprotestował.
„Dla ciebie nic, co mnie dotyczyło, nie było ważne”.
Wyraz jego twarzy na chwilę się zmienił.