„Bardzo się staram zacząć od czegoś, zanim oszaleję”.
To odebrało jej dech, ale i tak oczy jej się zaszkliły.
„W mojej klasie jest dziewczyna o imieniu Millie” – powiedziała. „Jest w remisji, ale jej włosy nadal nie odrosły prawidłowo. Dzisiaj chłopcy śmiali się z niej na fizyce. Płakała w łazience, mamo. Słyszałam ją”.
Letty uniosła wstążki do włosów. „Sprawdziłam to. Prawdziwe włosy nadają się na peruki. Moje same w sobie nie wystarczą, ale może pomogą”.
„Kochanie…”
„Wiem, że wygląda okropnie”.
„Płakała w łazience, mamo. Słyszałam ją”.
„Jakbyś walczyła z nożycami do żywopłotu i ledwo wygrała” – powiedziałam.
Zaśmiała się raz, a potem otarła twarz wierzchem dłoni. „Czy to było głupie?”
Jonathan zgubił kępki włosów na poszewce. Letty nigdy o tym nie zapomniała. Ja też nie.
Przeszłam przez pokój, wzięłam od niej nożyczki i wzięłam ją w ramiona. „Nie” – wyszeptałam. „Nie, kochanie. Twój tata byłby z ciebie taki dumny. Wiem, że ja jestem”.
Płakała chwilę w moje ramię, a potem odchyliła się do tyłu. „Możemy poprawić mi włosy? Wyglądam jak ojciec założyciel”.
Letty nigdy o tym nie zapomniała.
***
Godzinę później byłyśmy w salonie Teresy, gdzie Letty siedziała w pelerynie, podczas gdy Teresa przyglądała się zniszczeniom i westchnęła cicho.
Mąż Teresy, Luis, wszedł w połowie i zatrzymał się, widząc kucyk na blacie.
„O co tu chodzi?” – zapytał.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, Letty powiedziała: „Dziewczyna z mojej klasy potrzebuje peruki”.
Przyjrzał jej się uważnie, a potem uśmiechnął się do mnie w lustrze. „Cześć, Piper. To córka Jonathana, jasne”.
Moja córka wyprostowała się pod peleryną. „Znałaś mojego tatę?”
„Dziewczyna z mojej klasy potrzebuje peruki”.
Luis skinął głową. „Tak, kochanie. Pracowałam z nim osiem lat”.
Dotknęła tępych końcówek włosów. „Podobałaby mu się ta fryzura?”
Teresa prychnęła. „Żaden porządny mężczyzna nie zaakceptowałby strzyżenia w łazience, moja dziewczyno”.
„Mamo” – jęknęła Letty.
„Ale” – dodała Teresa, łagodniejąc – „pokochałby powód, dla którego to zrobiła”.
Luis oparł się o biurko i spojrzał na Letty. „Twój tata nie znosił widoku ludzi cierpiących w samotności. Doprowadzało go to do szału”.
„Pokochałby powód, dla którego to zrobiła”.
Letty spojrzała na swoje dłonie. „Millie próbowała udawać, że jej to nie obchodzi, ale obchodziło”.
„Oczywiście, że tak, kochanie” – powiedziałam.
Teresa została dłużej. Pomiędzy układaniem włosów mojej córki i dopasowywaniem włosów, które już odłożyła na peruki dla dzieci, udało jej się skończyć jedną do następnego ranka.
***
Przed szkołą Letty i ja odebrałyśmy perukę.
„Czy ja wyglądam dziwnie, mamo?”
„Wyglądasz jak ty” – powiedziałam. „Tylko z mniejszą ilością pielęgnacji”.
„Oczywiście, że tak, kochanie”.
To wywołało uśmiech na jej twarzy.
Potem lekko uniosła pudełko. „Myślisz, że Millie faktycznie ją założy?”
„Nie jestem pewna, kochanie. Może być jej niewygodnie. Ale nawet jeśli nie będzie chciała, będzie wiedziała, jaki jesteś odważny i miły”.
***
Dwie godziny później zadzwonił dyrektor Brennan.
Kiedy dotarłam do szkoły, moje dłonie były wilgotne od kierownicy.
Pan Brennan był już przed gabinetem.
„Co to jest?” zapytałem. „Kim są ci ludzie?”
To wywołało uśmiech na jej twarzy.
„Weszli razem, Piper, wszyscy w kurtkach ogrodniczych i pytali o Letty po imieniu” – powiedział. „Moja sekretarka spanikowała. Ja też”.
„Dlaczego moja córka jest z nimi?”
Jego twarz się zaczerwieniła.
zamarła. „Bo gdy tylko wymówili imię Jonathana, poprosiła, żeby została”.
Potem otworzył drzwi gabinetu.
To, co zobaczyłam w środku, niemal zgięło mnie wpół.
„Moja sekretarka spanikowała. A potem ja też”.
***
Letty stała przy oknie, zakrywając usta obiema dłońmi. Millie siedziała obok niej w peruce. Na jej szczupłej twarzy wyglądała pięknie.
Jej matka stała za nią, płacząc w chusteczkę.
A na środku pokoju, na biurku pana Brennana, leżał stary żółty kask Jonathana.
Jego imię wciąż było wypisane w obrzeżu. Błyszcząca fioletowa gwiazdka, którą Letty przykleiła do niego, gdy miała sześć lat, też tam była.
Millie siedziała obok niej w peruce.