„Nie wiem” – wyszeptała. „I myślę, że to właśnie bolało najbardziej”.
Ścisnęłam jej dłoń mocniej.
„Kochałaś dziadka?” – zapytałam cicho.
„O tak” – odpowiedziała natychmiast. „Z całego serca”.
„Ale?”
„Ale Henry był pierwszy”. Na jej ustach pojawił się delikatny, smutny uśmiech. „Pierwszy żyje w małym kąciku ciebie, który nigdy do końca nie gaśnie”.
Łzy spływały mi po policzkach, zanim zdałam sobie sprawę, że płaczę.
„Wciąż pamiętam nasz ostatni taniec” – powiedziała cicho, a łzy napłynęły jej teraz również do oczu. „Cały czas o tym myślę”.
Coś we mnie pękło, słysząc to.
Ostrożnie chwyciłam ją za rękę. „Gdybyś mogła… chciałabyś z nim zatańczyć jeszcze raz?”
Patrzyła na mnie w milczeniu przez dłuższą chwilę, zanim skinęła głową.
„Marzyłam o tym całe życie”.
Już wtedy płakałam.
„Babciu” – wyszeptałam – „znajdę go”.
Słabo ścisnęła moją dłoń. „Obiecujesz?”
„Obiecuję, że zrobię wszystko, co w mojej mocy”.
Tej samej nocy, kiedy zasnęła, otworzyłem laptopa na ciemnym korytarzu szpitalnym i zacząłem szukać chłopaka, którego nigdy nie zapomniała.