Skontaktowała się z Thomasem.
Dzwoniła do Mireille 11 razy.
Bukiet białych róż dotarł nawet do gabinetu dentystycznego, w którym Elise pracowała jako recepcjonistka.
Na kartce widniał napis:
„Rodzina wybacza. Zadzwoń do mamy”.
Jej koleżanka, Sarah, spojrzała na kwiaty.
„To nie są prawdziwe przeprosiny”.
„Nie”.
Przekazali bukiet starszej pacjentce, która właśnie zakończyła trudny zabieg.
Kobieta płakała ze szczęścia.
Próba manipulacji Françoise przynajmniej uszczęśliwiła kogoś, kto na to zasługiwał.
Dzień przed kolacją Thomas i Élise wrócili do Parc de la Tête d’Or.
„Czy żałujesz, że powiedziałaś „tak” w tym miesiącu?” – zapytał.
Élise zatrzymała się.
„Nigdy”.
Po raz pierwszy zrozumiała, że rodzina nie tylko zrujnowała jej szczęście.
Zszargała również pamięć Thomasa.
„Nie będziemy niczego dla nich przekładać”.
Następnego dnia, o 18:30, gdy goście przybyli do restauracji, Élise i Thomas przygotowywali domową pizzę.
O 19:42 jej kuzynka Manon przesłała jej nagranie.
Françoise wygłaszała przemówienie.
Mówiła o macierzyństwie.
O poświęceniu.
O radości z dania synowi wieczoru, na jaki zasługiwał.
Powiedziała, że spędziła miesiące na przygotowywaniu wszystkiego.
Głos jej drżał, gdy oznajmiła, że niektórzy ludzie nigdy nie zrozumieją, co matka jest w stanie dać swojemu dziecku.
Goście bili brawo.
Elise zatrzymała nagranie.
O 20:36 zadzwoniła Manon.
„Kierownik właśnie przyniósł rachunek”.
W tle rozmowy ucichły.
Elise usłyszała Camille.
„Pani Delmas, potrzebuję karty kredytowej, żeby uregulować rachunek”.
Głos Françoise natychmiast się podniósł.
„Ale wszystko już opłacone”.
„Osoba, która dokonała płatności, wyszła. Pozostałą kwotę należy uiścić dziś wieczorem”.
„Ile?”
„21 740 euro”.
Zapadła straszna cisza.
Goście zamówili kolejne butelki i koktajle, a Maxime zachęcał ich do dobrej zabawy, ponieważ, jak twierdził, wszystko było już opłacone.
„Zadzwońcie do mojej córki” – poleciła Françoise.
„Rozmawiałam już z osobą, która pierwotnie sfinansowała to wydarzenie. Ona już nie jest odpowiedzialna”.
„Która osoba?”
Wtrąciła Mireille.
„Elise. Mówi o Elise”.
Françoise cicho, wymuszonym śmiechem.
„Doszło do nieporozumienia. Elise pomogła mi w kilku szczegółach, ale to przyjęcie jest moje”.
Mireille odpowiedziała spokojnie:
„Więc nie powinnaś mieć problemu z zapłaceniem”.
Według Manon wszystkie oczy zwróciły się na Françoise.
Maxime patrzył na stół.
Potem wyszeptał:
„Mamo… mówiłaś mi, że za wszystko zapłaciłaś”.
„To ja zorganizowałem przyjęcie”.
„Nie to powiedziałaś”.
Mireille poprosiła Manon, żeby włączyła Elise na głośnik.
„Elise, jesteś tam?”
Czterdzieści dwie osoby zamilkły.
Elise spojrzała na Thomasa.
Potem odpowiedziała:
„Tak”.
Od razu rozległ się głos jej matki.
„Jak mogłaś mi to zrobić?”
„Wypłaciłam pieniądze z przyjęcia zorganizowanego dla kogoś, kto powiedział mi, że nikt nie chce mnie świętować”.
Maxime przerwał.
„Planowałaś nas wrobić!”
„Nie. Po prostu pozwoliłam osobie, która twierdziła, że płaci, uregulować rachunek”.
„Elise, daj swoją wizytówkę do restauracji” – rozkazała Françoise. „Porozmawiamy jutro”.
„Nie”.
„Jestem twoją matką”.
„Wiem”.
„Jesteś mi winna szacunek”.
Elise poczuła, że coś w końcu się od niej oderwało.
„Zaufałam ci. Ty wykorzystałaś to, żeby mnie okłamać i sfinansować Maxime’a”.
Françoise próbowała mu przerwać.
A Clara wstała.
„A ślub? Naprawdę planowałaś zapłacić za majątek?”
Maxime poprosił ją, żeby usiadła.
Nie usiadła.
„Odpowiedz mi”.
Françoise wyjąkała, że to nie jest ani czas, ani miejsce.
Clara zdjęła pierścionek.
Cichy brzęk metalu uderzającego o stół rozniósł się echem po sali.
„Ślub na razie odwołany”.
Maxime wybuchnął.
Oskarżył Élise o nastawienie Clary przeciwko niemu.
Wtedy Élise odpowiedziała:
„Nie wymyśliłam żadnego z twoich kłamstw. Po prostu przestałam płacić za ich tuszowanie”.
Wtedy
Rozłączyła się.
Tego wieczoru karty bankowe Françoise nie wystarczyły.
Płatność Maxime’a została częściowo odrzucona.
Wujek musiał wypłacić część pieniędzy, żądając pisemnego weksla na odwrocie menu.
Kolacja zakończyła się upokarzającą ciszą.
Ale najgorsze miało dopiero nadejść.
Następnego ranka kierownik administracyjny agencji, w której pracował Maxime, skontaktował się z Élise.
Dostarczono osiemdziesiąt spersonalizowanych pudełek prezentowych do rozdania gościom.
W każdym pudełku znajdowała się mała butelka alkoholu, brelok z wygrawerowanymi inicjałami Maxime’a oraz kartka z okazji jego „32 lat doskonałości”.
Razem: 1920 euro.
W zamówieniu użyto imienia i nazwiska Élise.
Stary numer karty.
I adres e-mail prawie identyczny z jej.