Nie zareagował. „Możesz to zakwestionować, ale trzeba to będzie załatwić przed wyjściem”.
„Była tu już wcześniej”.
Poczułam ulgę. „Chciałabym zapłacić indywidualnie. I chciałabym zostawić ci napiwek, Mayo”.
Chloe parsknęła śmiechem. „Naprawdę robisz to teraz?”
Nikt jej nie odpowiedział.
Głos Mai był cichy, ale spokojny. „Chcę się tylko upewnić, że wszyscy są traktowani sprawiedliwie. Wrócę z czekami”.
Chloe zaczęła grzebać w torebce. „Mógłbyś to po prostu pokryć, Evan. Serio, to takie niezręczne”.
Teraz.”
Pokręciłam głową. „Chloe, nie chodzi o pieniądze. Chodzi o kłamstwo.”
Zamilkła, wpatrując się w telefon, jakby chciała zniknąć.
„Nie musiałaś robić z tego sceny. Wy obie.”
Kiedy Maya wróciła, przesunęłam swoją kartę. Chloe podała mi swoją, zaciskając szczękę.
„Przepraszam” – powiedziała Maya, nie złośliwie. „Ale ta karta została odrzucona”.
Kierownik pozostał obok niej. „Musisz podać inną formę płatności”.
Chloe zbladła. Sięgnęła po kolejną, mamrocząc: „To tylko bankowe”.
Ręce jej drżały, gdy próbowała ponownie. Tym razem się udało, ale szkody zostały wyrządzone.
Chwyciła torebkę, teraz niezdarnie, całkowicie tracąc pewność siebie. Nie spojrzała na mnie, próbując kolejnej karty.
„Ta karta została odrzucona”.
Obserwowałam ją, a potem złapałam spojrzenie Mai.
Skinęła cicho głową, drobnym, szczerym gestem, którego nie zdawałam sobie sprawy, że potrzebuję. „Nie pozwól, żeby to zniechęciło cię do randek, dobrze?”
Uśmiechnęłam się szeroko. „Dzięki. Za wszystko.”
Kierownik przemówił. „Proszę pani. Jeśli nie będzie pani mogła zapłacić rachunku, może pani pracować jako zmywaczka przez następne dwa tygodnie. Ale ostrzegam, te piękne paznokcie zostaną zniszczone”.
Chloe westchnęła.
***
Na zewnątrz było zimno, a światła miasta migotały na mokrym chodniku. Zamiast jechać prosto do domu, skierowałam się w stronę mieszkania Erin. Odebrała po drugim dzwonku.
„Niech pani to nie zniechęci do randek, dobrze?”
„Hej, jesteś zajęta?” zapytałam.
„Dziwnie pani brzmi. Randka była aż tak fatalna?”
„Nieźle. Po prostu… historia. Mogę wejść?”
Jej głos złagodniał. „Oczywiście, że nie! I mam lody.”
***
Dziesięć minut później siedziałem na kuchennym stołku, podczas gdy Erin grzebała w swojej zamrażarce.
„No to, gadaj” – powiedziała, podsuwając mi kufel i butelkę sosu czekoladowego. „Wyglądała jak na zdjęciach, czy to była jakaś podstępna sytuacja?”
„Hej, jesteś zajęty?”
„Tak, wyglądała. Właściwie na początku myślałem, że to może być udany wieczór”.
Erin podała mi miskę pełną czekolady i pokrojonych truskawek.
„Mówisz tak, jakby miało być jakieś „ale” wielkości Teksasu”.
Uśmiechnąłem się i opowiedziałem jej o randce.
Erin zmrużyła oczy. „Nie zapłaciłeś za nią, prawda?”
„Nie”. Wziąłem łyżkę lodów, czując jednocześnie chłód i ulgę. „Ale kelnerka ją zawołała. Podobno Chloe ciągle robi takie numery.
„Nie zapłaciłeś za nią, prawda?”
„Czekaj, serio? To seryjna oszustka na homary?”
Pryknąłem. „Coś w tym stylu. Jej karta nawet została odrzucona. Nigdy nie byłem tak wdzięczny za niezręczną ciszę”.
Erin pokręciła głową, a potem szturchnęła mnie w ramię. „Jestem z ciebie dumna, Ev. W końcu nauczyłeś się najpierw naprawić siebie”.
Uśmiechnąłem się. „To dziwne. Po raz pierwszy od dawna czuję… szacunek. Przynajmniej ze strony siebie”.
Stuknęła łyżeczką w moją. „To wszystko, co się liczy. A teraz dokończ swój deser lodowy”.
Oboje się roześmialiśmy, śmiechem, który rozgrzewa serce i sprawia, że świat staje się odrobinę lżejszy.
Tej nocy wyszedłem od Erin z poczuciem lekkości, wiedząc, że szacunek – zwłaszcza mój własny – nigdy nie jest zbyt wielkim wymaganiem.
„Jestem z ciebie dumna, Ev. W końcu nauczyłeś się, jak najpierw naprawić siebie.