„Chcę wyjść”.
„Usiądź” – rozkazał Alejandro, nie podnosząc głosu. „Przez czternaście lat siedziałaś przy moim stole, spałaś obok mnie i zarządzałaś wszystkim, co zbudowaliśmy. Możesz słuchać przez dziesięć minut”.
Usiadła z powrotem, ale nie wyglądała już na pewną siebie kobietę, która zarządzała finansami. Jej ręce drżały na teczce.
Mauricio rozdał kopie akt. W każdej teczce znajdowały się wyciągi bankowe, polisy ubezpieczeniowe, opinie biegłych i porównane podpisy.
Alejandro najpierw opisał samochód. Raport techniczny wykazał, że przewód hamulcowy został częściowo przecięty, tak aby wytrzymał kilka kilometrów i pękł, gdy pojazd osiągnie prędkość. Kamera bezpieczeństwa w pobliżu parkingu zarejestrowała, jak Rodrigo wjeżdżał do strefy dla pracowników rano przed wypadkiem. Miał na sobie czapkę i maskę na twarz, ale zidentyfikowano go po ciężarówce, czasie, w którym wszedł do środka, oraz po starym urazie, który wpłynął na jego chód.
„To nie dowodzi, że dotykał samochodu” – powiedział Rodrigo.
„Samo w sobie nie” – odpowiedział Mauricio. „Dlatego mamy również dowód zakupu specjalistycznego narzędzia opłaconego twoją kartą, a później znalezionego w twoim magazynie”.
Cisza stawała się coraz cięższa.
Alejandro kontynuował podawanie środka uspokajającego. Substancja wykryta w jego krwi pasowała do leku, który Verónica kupiła na podstawie sfałszowanej recepty na nazwisko swojej matki. W noc wypadku, przed wyjściem z biura, zrobiła Alejandro kawę. Zapomniany kubek w zlewie zawierał śladowe ilości tego samego związku; Elena zachowała to, bo wydało jej się dziwne, że Verónica kazała posprzątać całe biuro z samego rana.
Verónica zwróciła się do Rodriga.
„Mówiłeś, że nie zostanie po nim ślad”.
Zdanie wyrwało mu się, zanim zdążył je przerwać.
Kierownicy wymienili spojrzenia. Rodrigo na chwilę zamknął oczy.
„Zamknij się” – powiedział.
„Wymamrotała”.
„Nie” – powiedział Alejandro. „Pozwól jej mówić. Od tygodni słucham, co planujesz zrobić z moim życiem”.
Verónica ciężko oddychała.
„Nie przecięłam hamulców”.
„Ale podałaś środek uspokajający” – odpowiedział.
„Rodrigo powiedział, że po prostu cię uśpi. Że wypadek będzie niegroźny, a potem będziemy mogli negocjować twoje odejście z firmy”.
Alejandro spojrzał na nią ze smutkiem, który bolał bardziej niż złość.
„Negocjować moje odejście z trumny?”
Spuściła wzrok.
Rodrigo uderzył pięścią w stół.
„Nie wierz jej. Ona wiedziała wszystko. To ona wpadła na pomysł, żeby podwyższyć składkę. To ona powiedziała, że po twojej śmierci będziemy mogli sprzedać firmę bez oporu”.
„Bo kradniesz od prawie dwóch lat!” – krzyknęła Verónica. „Mówiłeś, że jeśli Alejandro sprawdzi rachunki, oboje pójdziemy do więzienia”.
Maska całkowicie się rozprysła.
Mauricio otworzył akta finansowe. Trzy fikcyjne firmy wystawiały rachunki za nieistniejące usługi transportowe. Przez dwadzieścia dwa miesiące defraudowały osiem milionów czterysta tysięcy pesos. Część pieniędzy została przeznaczona na mieszkanie w Puerto Vallarta, podróże, biżuterię i wspólne konto na nazwiska Veróniki i Rodriga.
Alejandro podejrzewał romans, ale rezerwacje i zdjęcia nie pozostawiały wątpliwości. Podczas gdy on prowadził firmę, budowali nowe życie.
„Od kiedy?” – zapytał.
„Trzy lata” – przyznała Verónica.
Czternaście lat małżeństwa sprowadziło się do dwóch słów. Alejandro przypomniał sobie pierwszy magazyn, wczesne poranki wspólnej pracy i za każdym razem, gdy bronił Rodriga jak rodzinę. Javier stał obok niego i ten gest przywrócił mu kontrolę.
„A jezioro?” – zapytał.
Verónica podniosła głowę.
Mauricio pokazał wniosek o odszkodowanie sporządzony dwa lata przed wypadkiem w Chapala. Przedstawił również wiadomości odzyskane ze starego konta. Rodrigo napisał: „Jeśli silnik zgaśnie daleko od pomostu, nie będzie mógł płynąć z uszkodzoną kamizelką ratunkową”. Verónica odpowiedziała: „Upewnijcie się, że wygląda na zużytą”.
Kilku radnych z przerażeniem sapnęło.
„Alejandro przeżył, bo rodzina rybaków widziała go kurczowo trzymającego się boi” – wyjaśnił Mauricio. „Wszyscy zrezygnowaliście z wniosku i czekaliście na drugą szansę”.
Rodrigo spiorunował Verónicę wzrokiem.
„Zapisałeś te wiadomości”.
„Nie ja je zapisałem. Chmura je uratowała” – odpowiedział Mauricio. „Technologia często pamięta to, o czym winni wolą zapomnieć”.
Alejandro zwrócił się do rady.
„Nie jestem tu po to, żeby prosić cię, żebyś mi uwierzył z sympatii. Jestem tu, ponieważ każde twierdzenie jest poparte dokumentami, nagraniami wideo, opiniami biegłych i wyciągami bankowymi. Prokuratura ma kopie od sześciu dni”.
Rodrigo gwałtownie wstał.
„To wszystko jest nielegalne. Włamałeś się na prywatne konta. Zmanipulowałeś dowody. Mam prawników”.
Drzwi się otworzyły. Wszedł komendant Sergio Ocampo w towarzystwie czterech funkcjonariuszy.
„Będziesz miał okazję z nimi porozmawiać” – powiedział. „Rodrigo Ibarro, jesteś aresztowany za usiłowanie zabójstwa, współpracę z przestępczą, oszustwo, fałszerstwo i oszukańcze administrowanie”.
Podeszło dwóch funkcjonariuszy. Rodrigo cofnął się, uderzył o krzesło i rozejrzał się, szukając wsparcia. Nikt się nie ruszył.
„Zbudowałem z tobą tę firmę” – powiedział do Alejandro. „Beze mnie nadal jeździłbyś pickupem”.
„Może” – odpowiedział Alejandro. „Ale prowadziłbym go, nie stając się mordercą”.