„Może ktoś z prawdziwym sercem mógłby zarządzać tym domem lepiej niż my wszyscy” – odpowiedział Finnian.
Isabel spojrzała na niego, jakby dopuścił się najgłębszej zdrady.
„Kiedy w końcu odzyskasz rozum, zadzwoń do mnie” – powiedziała, wybiegając i trzaskając za sobą drzwiami.
Afera na tym się nie skończyła.
Tego samego popołudnia pani Lawson odebrała anonimowy telefon z informacją, że Elodie kradnie leki i manipuluje Heleną, aby wyłudzić pieniądze od rodziny. Telefon nigdy nie dotarł na policję, ale dotarł do kuzynki Finniana, Eugenii.
Następnego dnia do rezydencji bez zaproszenia przybyły trzy ciotki, dwie kuzynki i Eugenia.
„Przyszliśmy po Helenę” – oznajmiła Eugenia. „Nie pozwolimy, aby zwykła służąca ją kontrolowała”.
Finnian był w pokoju matki, gdy dotarł do niego hałas na korytarzu.
Helena zacisnęła usta.
„Wpuść ich” – powiedziała Helena.
„Mamo, nie jesteś na to wystarczająco silna” – powiedział Finnian.
„Jestem chora, Finnianie, nie martwa” – odpowiedziała.
Kiedy rodzina weszła, Eugenia wskazała na Elodie, zanim jeszcze kogokolwiek powitała.
„Powinnaś być w kuchni, gdzie twoje miejsce, a nie obok mojej ciotki” – powiedziała Eugenia.
Elodie milczała, z opuszczoną głową.
Helena podniosła wzrok, a jej oczy błyszczały groźnie.
„Jest dokładnie tam, gdzie chcę, żeby była” – powiedziała Helena.
„Ciociu Heleno, ta dziewczyna ewidentnie wykorzystuje cię dla pieniędzy” – powiedziała jedna z kuzynek.
„Jedyni ludzie, którzy mnie wykorzystali w ciągu tych miesięcy, to ci, którzy przychodzą tu, żeby zrobić sobie ze mną zdjęcia, a potem mówią znajomym, że mnie odwiedzają” – powiedziała Helena.
Eugenia nie miała odpowiedzi.
Jedna z Ciotki mruczały: „Heleno, nie rób z tego takiej afery”.
„Stworzyłaś dramat, pojawiając się tu, by bronić spadku, którego nikt ci nie ofiarował” – powiedziała Helena.
Finnian poczuł, jak w pomieszczeniu narasta napięcie.
Eugenia wyjęła teczkę.
„Właśnie dlatego tu jesteśmy” – powiedziała Eugenia. „Chcemy przejrzeć twój testament. To nienormalne, żebyś była tak przywiązana do tej pracownicy”.
Helena uśmiechnęła się z przerażającym spokojem.
„Moja wola to nie twoja sprawa” – powiedziała Helena.
„Z pewnością, jeśli ktoś wpływa na twój stan umysłu” – argumentowała Eugenia.
Wtedy Elodie odezwała się po raz pierwszy.
„Niczego nie chcę od Heleny” – powiedziała Elodie.
Eugenia prychnęła.
„Wszyscy tak mówią, zanim atrament wyschnie” – powiedziała.
Finnian zrobił krok naprzód.
„Wystarczy” – powiedział.
Ale Helena uniosła rękę, żeby go powstrzymać.
„Nie, synu, pozwól im skończyć” – powiedziała Helena. „Chcę usłyszeć, jak daleko sięga ich uczucie”.
Eugenia nie zdawała sobie sprawy, że wpadła prosto w pułapkę.
„Ciociu Helenie, zastanów się dobrze” – powiedziała Eugenia. „Ta kobieta nie jest z rodziny”.
Helena spojrzała na każdą z nich po kolei.
„Rodzina to nie to, kto nosi to samo nazwisko” – powiedziała Helena. „Rodzina to to, kto zostaje, kiedy naprawdę boisz się zamknąć oczy w nocy”.
Nastała głucha cisza.
W tym momencie Helena zaczęła mieć trudności z oddychaniem. Elodie pierwsza zauważyła zmianę koloru jej skóry.
„Potrzebuję tlenu, natychmiast” – rozkazała Elodie.
Pielęgniarka pospieszyła po butlę. Finnian uklęknął obok matki. Eugenia cofnęła się, wyraźnie przestraszona.
„Co się z nią dzieje?” – zapytała Eugenia.
Elodie nie odpowiedziała. Po prostu poprawiła poduszki i sprawdziła pozycję Heleny.
„Heleno, spójrz na mnie” – powiedziała Elodie stanowczym, spokojnym głosem. „Oddychaj ze mną, powoli i spokojnie”.
Finnian trzymał zimną dłoń matki.
„Jestem tuż obok, mamo” – powiedział.
Helena spojrzała na niego i próbowała wymusić uśmiech.
„No tak, jesteś” – wyszeptała.
Kryzys trwał czterdzieści minut. Kiedy w końcu wyszedł lekarz, powiedział, że to był poważny epizod, ale że jest pod kontrolą dzięki…
Szybka odpowiedź Elodie.
Eugenia przestała krzyczeć.
Helena, kompletnie wyczerpana, poprosiła wszystkich oprócz Finniana i Elodie o wyjście.
Kiedy w końcu zostali sami, staruszka otworzyła oczy.
„Musicie coś wiedzieć” – powiedziała Helena.