Na siłowni pachniało wodą kolońską i pastą do podłóg.
Kupiłam sukienkę za własne pieniądze. Kręciłam włosy przed lustrem, którego ledwo rozpoznałam. Powtarzałam sobie, że robię to dla niego, dla mężczyzny ze zdjęcia, który wbiegł do płonącego domu i nigdy z niego nie wyszedł.
Na siłowni pachniało wodą kolońską i pastą do podłóg. Serpentyny zwisały krzywo z krokwi. Wszedłem sam, a kilka głów się odwróciło, a kilka ust szeptało. Znalazłem stolik w kącie z pustymi krzesłami po obu stronach.
„Patrzcie, kto się pojawił”.
„Ależ ona odważna”.
Usiadłem nieruchomo i złożyłem ręce na kolanach.
Światła przygasły, leciała wolna piosenka, a ja spuściłem wzrok na obrus.
DJ puszczał piosenkę za piosenką. Pary wirowały pod tanimi, kolorowymi światłami. Patrzyłem, jak się śmieją, jak się do mnie zbliżają i powtarzałem sobie, że wystarczy, że tu jestem, że się starałem.
Światła przygasły, leciała wolna piosenka, a ja spuściłem wzrok na obrus.
Wtedy poczułem, że ktoś przede mną się zatrzymuje.
„Zatańczysz ze mną?”
Podniosłem wzrok. Nolan stał w wypożyczonej kurtce, z rękami w kieszeniach i wyglądał na zdenerwowanego w sposób, jakiego nigdy u niego nie widziałem.
„Ja?” Zapytałam.
Gdzieś za nim chłopak zaśmiał się zbyt głośno.
„Ty” – powiedział.
Gdzieś za nim chłopak zaśmiał się zbyt głośno.
„Czy Nolan teraz działa charytatywnie?”
Głos dziewczyny przeciął się, ostrzejszy.
„Nolan, tu jest tyle ładnych dziewczyn. Po co psujesz sobie studniówkę?”
Twarz płonęła mi pod bliznami. Zaczęłam kręcić głową.
„Nie słuchaj ich” – powiedział cicho Nolan. „Proszę”.
Zataczaliśmy małe kręgi, podczas gdy świat wirował poza naszą małą plamką światła.
Wyciągnął rękę. Wpatrywałam się w nią przez dłuższą chwilę, a potem włożyłam w nią swoją.
Poprowadził mnie na podłogę bez mrugnięcia okiem. Ostrożnie położył mi dłoń na talii, jakbym była czymś, co może się złamać.
„Trzęsiesz się” – mruknął.
„Nigdy tego nie robiłam” – przyznałam.
„Ja też nie, serio”.
O mało się nie roześmiałam. „Ty? Gwiazda futbolu?”
„Gwiazda futbolu jest fatalna w wolnych piosenkach” – powiedział. „Po prostu chodź za mną”.
Zawahał się. Jego szczęka zacisnęła się na uderzenie serca, a potem rozluźniła.
Kręciliśmy się w kółko, podczas gdy świat wirował poza naszą małą plamką światła. Nie puścił mnie, gdy zaczęła się kolejna piosenka, ani ta po niej.
„Dlaczego przyszłaś?” – wyszeptałam w końcu.
Zawahał się. Jego szczęka zacisnęła się na uderzenie serca, a potem rozluźniła.
„Bo chciałem” – powiedział. „Bo powinienem był to zrobić dawno temu”.
Nie naciskałam. Bałam się, że odpowiedź zakończy taniec.
Kiedy ostatnia piosenka ucichła, podał mi ramię.
Uśmiechnął się, uniósł rękę w lekkim geście i zniknął na chodniku.
„Le
Odprowadzę cię do domu.”
Poszliśmy okrężną drogą pod latarniami. Nocne powietrze owiało mi twarz chłodnym powietrzem. Był cichszy niż na siłowni. Raz czy dwa zaczynał coś mówić i przestawał.
„Dobrze się dziś bawiłem” – powiedział przy mojej bramce. „Naprawdę. Chcę, żebyś o tym wiedział.
„Nie musisz tego mówić, Nolan”.