Matka Mariany, Doña Alicia, spojrzała na córkę, jakby jednym oddechem wszystko spowodowała.
Rodrigo próbował przemówić, ale wydobył z siebie tylko urywany dźwięk.
Andrés wziął Marianę za rękę.
„Co się dzieje?”
Mariana spojrzała na pustą szklankę obok talerza Rodriga.
Potem spojrzała na brata, który zaczął tracić równowagę na oczach wszystkich.
„Chyba zaskoczenie Rodriga przyszło za wcześnie” – powiedziała.
Rodrigo ją usłyszał.
Jego oczy rozszerzyły się z przerażenia.
I po raz pierwszy w życiu Mariana zobaczyła, że jej brat się jej boi.
Wtedy Rodrigo padł na kolana na środku parkietu, przed całą rodziną, a ostatnie słowa, które zdołał wyszeptać, zanim upadł, zamroziły całą salę:
„Nie powinieneś był… nie powinieneś był zamieniać szklanek”.
CZĘŚĆ 2
Sala wybuchła krzykiem.
Valeria uklękła obok Rodriga, uderzyła go w policzek i zaczęła głośno płakać, jakby chciała, żeby wszyscy widzieli jej cierpienie.
„Pomóżcie mu! Proszę, niech ktoś mu pomoże!”
Trzech gości rzuciło się do niego. Jedna była lekarzem w szpitalu Ángeles, druga pielęgniarką, a trzecia, przyjaciółka Andrésa, pracowała na izbie przyjęć. Sprawdzili puls Rodriga, podczas gdy ktoś wezwał karetkę.
Mariana wciąż stała, jej biała sukienka opadła na podłogę, a bukiet zwisał z jej palców.
Andrés stał przed nią.
„Mariana, spójrz na mnie. Co ty wiesz?”
Przełknęła ślinę.
Przez lata mówiła „nic”.
Nic, gdy Rodrigo sprzedał część biżuterii jej babci i obwinił ją o to.
Nic, gdy podrobił jej podpis na pożyczce.
Nic, gdy przekonał jej rodziców, że Mariana jest niestabilna emocjonalnie, bo nie chce oddać udziałów w rodzinnym biznesie.
Ale tamtej nocy, powiedzenie „nic” mogło ją zniszczyć.
„Dosypał mi czegoś do drinka” – powiedziała.
Wyraz twarzy Andrésa się zmienił.
Nie krzyczał. Nie robił scen. Po prostu zrobiło mu się zimno.
„Czy ktoś go nagrał?”
Mariana zerknęła w kąt pokoju.
„Może kamerzysta”.
Andrés natychmiast się odwrócił.
„Leo! Nie kasuj niczego. Ani sekundy”.
Leo Martínez, kamerzysta, powoli opuścił kamerę.
„Niczego nie skasowałem”.
Przybył Don Ernesto…
Twarz Mariany poczerwieniała z wściekłości.
„Co zrobiłeś swojemu bratu?”
Mariana parsknęła suchym śmiechem.
No i stało się.
Rodrigo zasłabł po tym, jak jej zagroził, a przecież to ona była oskarżona.
Andrés zrobił krok naprzód.
„Nie mów tak do mojej żony”.
„To sprawa rodzinna” – powiedział Ernesto.
„Nie” – odparł Andrés. „To próba podania narkotyków pannie młodej na jej własnym ślubie”.
Zapadła głucha cisza.
Doña Alicia położyła dłoń na piersi.
„Jak śmiesz tak mówić?”
Mariana wskazała na stół.
„Moja szklanka tam była. Rodrigo coś do niej włożył. Odsunęłam ją od siebie. Jeśli pił z niej, to dlatego, że myślał, że nadal będę tą samą idiotką, którą zawsze byłam”.
Valeria na chwilę przestała płakać.
Tylko 1.
Ale Mariana to zauważyła.
Karetka przyjechała bocznym wejściem. Ratownicy medyczni unieśli Rodriga na nosze. Był przytomny, choć zdezorientowany, miał zaczerwienione oczy i bełkotliwą mowę.
Kiedy mijali go w pobliżu Mariany, odwrócił głowę.
„Wszystko zepsułeś” – wyszeptał.
Mariana lekko się pochyliła.
„Nie. Po prostu przestałam ci to ukrywać”.
Rodrigo zamknął oczy.
Nie wydawał się żałować.
Wydawał się obnażony.
Wtedy weszła policjantka Gabriela Rivas. Leo ostrożnie uniósł kamerę.
„Mam nagranie” – powiedział.
Valeria zbladła.
Don Ernesto zacisnął pięści.
A Mariana zrozumiała coś gorszego: szyba nie była końcem planu.
To był dopiero początek.
Kilka minut później, w prywatnym pokoju w hotelu, funkcjonariuszka Gabriela przeglądała nagranie. Na ekranie pojawił się Rodrigo, podchodzący do stolika, uśmiechający się i dotykający ramienia Mariany, podczas gdy jego druga ręka przesuwała się po jej szklance.
Mała biała torebka była wyraźnie widoczna.
Andrés westchnął.
Agentka zatrzymała obraz.
„Pani Mariano, zamieniła pani szklanki po tym, jak go zobaczyła”.
„Odsunęłam szklankę od siebie” – odpowiedziała. „Nie wiedziałam, co to było. Wiedziałam tylko, że coś do niej wrzucił”.
Gabriela skinęła głową.
„To ważne”.
Potem przyszedł pracownik ochrony hotelu z kolejnym nagraniem: Rodrigo wszedł do męskiej toalety 10 minut przed toastem. Na zewnątrz czekała na niego Valeria. Otworzyła torebkę, wyjęła coś małego i podała mu to.
Valeria zaczęła płakać, gdy ją przesłuchiwano.
„To były miętówki” – powtórzyła. „To były po prostu miętówki”.
Ale miętówki nie zostawiają mężczyzny nieprzytomnego na parkiecie.
O 3:17 rano agent wrócił z wiadomością.
Rodrigo był stabilny.
Zażył silny środek uspokajający zmieszany z alkoholem.
Potem Andrés zadał pytanie, którego wszyscy unikali:
„Dlaczego chciałeś podać Marianę na swój ślub?”
Mariana zamknęła oczy.