„Nie” – powiedziałam. Wyszło to blado i bezużytecznie. „Kochanie, nie. Przysięgam ci, że nie zapłaciłam”.
„Zapłaciłaś mu, prawda?”
Jej usta drżały. „To dlaczego miałby to powiedzieć?”
Wyciągnęłam do niej rękę, ale się cofnęła.
„Elsie, posłuchaj mnie”.
„Nie”. Jej głos drżał tak bardzo, że ledwo brzmiał jak ona. „Po prostu nie”.
Odwróciła się na pięcie i odeszła. Miałam zamiar pójść za nią, ale wtedy Mason pojawił się u mojego boku.
Przez jedną szaloną sekundę myślałam, że mnie przeprosi.
Odwróciła się na pięcie i odeszła.
Zamiast tego powiedział cicho, tak cicho, że tylko ja mogłam go usłyszeć: „Dotrzymałem swojej części umowy. Teraz twoja kolej”.
Wpatrywałam się w niego. „Jakiej umowy?”
Zacisnął szczękę. Spojrzał na Elsie, a potem na korytarz przy scenie. „Nie rób sceny. Chodź ze mną”.
„O czym mówisz?”
Ale on już się odwrócił.
Powinienem był od razu wezwać dyrektora albo zaciągnąć go z powrotem na środek sali gimnastycznej i zażądać wyjaśnień przed wszystkimi.
Zamiast tego poszedłem za nim.
„Nie rób sceny. Chodź ze mną”.
Mason poprowadził mnie obok gabloty z pucharami i sali muzycznej, ciemnym korytarzem, w którym unosił się zapach kurzu i płynu do mycia podłóg.
Zatrzymał się przy wąskiej szafce na przybory za sceną i otworzył drzwi.
W środku, pod jedną migoczącą żarówką, ktoś siedział skulony na przewróconym wiadrze.
Na początku zobaczyłem tylko mężczyznę z siwiejącymi włosami i zmęczonymi ramionami.
Potem uniósł głowę.
„TY?!”. krzyknąłem. „Ty to ustawiłeś? Jak mogłeś!”
Ktoś siedział skulony na przewróconym wiadrze.
Wstał za szybko i o mało nie uderzył w półkę za sobą. „Rachel, mogę wyjaśnić…”
„Nie, nie będziesz się tłumaczył, Darren! Porzuciłeś mnie i Elsie tej nocy, kiedy wyszedłeś z balu maturalnego. Zatrudniłeś nastolatka, żeby manipulował naszą córką! Co takiego mógłbyś powiedzieć, żeby…
Prawda?
Mason wzdrygnął się.
Darren zmarszczył brwi. „Nie zatrudniłem go. Nie do końca. Zawarliśmy umowę… ale słuchaj, to nie jest ważne. Zrobiłem to, bo potrzebowałem jednej okazji, żeby z nią porozmawiać”.
„Co takiego mógłbyś powiedzieć, żeby to naprawić?”
Wpatrywałam się w niego, zbyt zszokowana, żeby przez chwilę wydusić z siebie słowa.
„Proszę cię, Rachel” – kontynuował Darren. „Chcę tylko wszystko naprawić. Mam teraz pieniądze… Mogę wam obojgu pomóc”.
„Zmieniłaś bal maturalny Elsie w jakąś obrzydliwą aferę, bo chciałaś wszystko naprawić?”
Skinął głową.
„Zniknęłaś na lata. Nigdy nie wysłałaś wsparcia. Nigdy nie wysłałaś listu. Nigdy nie pojawiłaś się na urodzinach. Nic”.
„Wiem”.
„Chcę tylko wszystko naprawić. Mam teraz pieniądze… Mogę wam obojgu pomóc”.
„A teraz postanawiasz wrócić na jej bal maturalny? Przez niego?” Wskazałem na Masona, który wyglądał, jakby chciał, żeby podłoga się rozstąpiła i go pochłonęła. „Czy ty w ogóle wiesz, co jej zrobiłeś?”
Twarz Darrena się skrzywiła, ale wtedy zobaczyłem to wyraźnie: Darren ani trochę się nie zmienił. Nadal był tym samym chłopakiem, który wmówił mi, że mamy wspólną przyszłość, zanim oznajmił, że odchodzi.
Wtedy, niczym coś, co nagle wskoczyło na swoje miejsce, przyszła mi myśl.
„Czy ty w ogóle wiesz, co jej zrobiłeś?”
Patrzyłem na Darrena przez dłuższą chwilę, po czym opuściłem ramiona.
Jego wyraz twarzy natychmiast się zmienił. Nadzieja wdarła się tam, gdzie powinien być wstyd.
„Może masz rację” – powiedziałem cicho. „Może to już zaszło za daleko”.
Szybko skinął głową. „Zgadza się”.
„Jeśli Elsie dowie się, że to wszystko zaaranżowałeś, zanim cię wysłucha, ucieknie”.
„Właśnie to mówiłem”.
„Więc pozwól mi z nią porozmawiać”. „Po pierwsze”.
„Może to już zaszło za daleko”.