Zrobił jeden energiczny krok w moją stronę. „Pomożesz mi?”
Spuściłam wzrok, jakbym się zastanawiała, jakbym była rozdarta, jakbym wciąż miała we mnie jakąś cząstkę, która mogłaby go ochronić.
„Przyprowadzę ją” – powiedziałam.
Głośno westchnął. „Dziękuję”.
Uśmiechnęłam się.
To było pierwsze kłamstwo, jakie powiedziałam tego wieczoru.
„Pomożesz mi?”
Kiedy wróciłam na salę gimnastyczną, dzieci szeptały w grupach przy trybunach. Rodzice stali z poważnymi minami, które niczego nie ukrywały. Dyrektor był przy wyjściu z Elsie. Trener Masona stał nieopodal, razem z rodzicami Masona.
Dobrze, pomyślałam. Niech wszyscy to usłyszą.
Elsie wyglądała na zdruzgotaną. Kiedy mnie zobaczyła, na jej twarzy pojawił się świeży ból.
„Elsie” – powiedziałam.
„Nie chcę wymówek”.
„Nie dostaniesz „Wymówki”. Złapałam córkę za ręce, zanim zdążyła się odsunąć. „Posłuchaj mnie uważnie. Twój ojciec jest tutaj. Był tu całą noc. To on to zorganizował. Skontaktował się z Masonem”.
Kiedy mnie zobaczyła, na jej twarzy pojawił się nowy ból.
Dyrektor zacisnął usta.
Matka Masona wydała zduszony dźwięk.
Wokół nas szepty się zaostrzyły.
Elsie patrzyła na mnie, jakbym ją uderzyła.
„Nie” – wyszeptała.
„Tak”. Ścisnęłam jej dłonie. „Najwyraźniej myślał, że to jedyny sposób, żeby z tobą porozmawiać”.
Wokół nas szepty się zaostrzyły.
Jej twarz się skurczyła.
Przez chwilę myślałam, że się załamie.
Zamiast tego uniosła brodę. Jej oczy wciąż były wilgotne, ale teraz było w nich coś pewnego. Coś, czego nigdy wcześniej nie widziałam tak wyraźnie.
„Chciał mieć szansę, żeby ze mną porozmawiać?” Wtedy może to mieć. „Wyprowadź go” – powiedziała.
Nie pamiętałam, kiedy ostatnio widziałam ją tak zdeterminowaną, więc skinęłam głową.
Przez chwilę myślałam, że się załamie.
Wróciłam korytarzem i otworzyłam drzwi szafy.
Darren szybko podniósł wzrok, uśmiechając się jak idiota. „Rozmawiałaś z nią?”
„Chce się z tobą widzieć” – powiedziałam.
Poszedł za mną na salę gimnastyczną.
Na początku nie rozumiał, w co się pakuje. Cisza dotarła do niego o sekundę za późno. Zwolnił i rozejrzał się po kręgu twarzy… Dyrektora. Trenera. Rodziców. Uczniów.
Masona stojącego z boku, zawstydzonego i osaczonego.
Elsie czekała przy wyjściu, wyprostowana jak brzytwa.
Wróciłam korytarzem i otworzyłam drzwi szafy.
Darren zatrzymał się. „Elsie, kochanie, wiem, że to dla ciebie szok…”
Jej głos był beznamiętny. „Nie nazywaj mnie tak”.
Darren zamrugał. Rozejrzał się dookoła. Ponownie, w końcu rozumiejąc, że jakiekolwiek spotkanie, które sobie wyobrażał, umarło.
„Zmusiłeś nieznajomego, żeby udawał, że mnie lubi” – powiedziała głośniej. „Na moim balu maturalnym”.
„Myślałam, że to ułatwi sprawę. Chciałam tylko porozmawiać”.