„Muszę powiedzieć coś ważnego”.
W sali zapadła cisza.
Brielle uśmiechnęła się promiennie obok niego, zaciskając palce na kwiatach. Zobaczyłam, jak pochyla się, oczekując swojego imienia.
Wziął mikrofon.
Głosy zebrano przy drzwiach kilka godzin wcześniej, wrzucono je do pudełka po butach owiniętego folią, zanim ktokolwiek zdążył dotrzeć do stołu z ponczem. Głosy zostały już policzone. Szarfa już należała do niego.
A potem Austin spojrzał na Brielle.
„Dziewczyna w brudnoróżowej sukience, Emma, ma na sobie suknię, która należała do Ruth, najlepszej przyjaciółki mojej babci Margaret. Ruth była najlepszą przyjaciółką mojej babci przez ponad cztery dekady”.
W sali rozległ się szmer. Kolana mi zmiękły.
A potem Austin spojrzał na Brielle.
Austin kontynuował, a Brielle otworzyła szeroko usta.
„Zanim Ruth odeszła, poprosiła o jedną rzecz. Powiedziała mojej babci, że chce, żeby Emma zatańczyła w tej sukience i że chce, żeby ktoś się nią zajął, kiedy będzie tańczyć. Obiecałem”.
Uśmiech Brielle zbladł.
„To, co stało się dziś wieczorem z Emmą, to coś, o czym nie mogę milczeć” – powiedział.
Uniósł królewską szarfę nad głowę i delikatnie położył ją na podium.
„Nie chcę tego. Nie w ten sposób”.
Zszedł ze sceny.
„Obiecałem”.
Sala się rozstąpiła, gdy Austin przeszedł przez salę w moim kierunku. Nie mogłam oddychać.
Zatrzymał się przede mną, a jego głos opadł, stał się cichy.
„Emma. Czy mogę prosić do tańca?”
„Obiecałaś jej?” wyszeptałam.
Skinął głową.
DJ zrozumiał bez słowa.
Nie mogłam oddychać.
W ciszy rozległa się wolna piosenka, a Austin wziął mnie za rękę.
Brillelle stała jak sparaliżowana na scenie, z przechyloną koroną, otwartymi ustami i kwiatami luźno w dłoni. Nikt już na nią nie patrzył. Zsunęła się po schodach i wyszła przez drzwi sali gimnastycznej, i nikt jej nie zatrzymał.
Uśmiechnęłam się i oparłam głowę o ramię Austina. Satyna poruszała się na mojej skórze niczym drugie uderzenie serca.
„Zaaranżowała to, prawda?” – mruknęłam.
„Miesiące temu. Przez Margaret. Porozumieli się między sobą” – wyznał Austin.
Nikt jej nie powstrzymał.
Łzy spływały mi po policzkach. Czułam babcię w każdym kroku, w każdym obrocie tej przykurzonej różowej sukienki.
Dotrzymałam obietnicy. I jakimś cudem ona też.