Vivian pojawiła się z dwiema ogromnymi walizkami i kufrem na kosmetyki. Brooke przyjechała z trzema torbami, z których jedna wydawała się być wypełniona tylko butami. Obie kobiety nagle zaczęły odczuwać tajemnicze dolegliwości. Vivian bolały plecy. Brooke bolał nadgarstek. Allison została sama, pchając bagaże przez terminal, podczas gdy one szły przed siebie, śmiejąc się.
W poczekalni VIP Allison zdała sobie sprawę, że zapomniała telefonu na wózku bagażowym.
Kiedy się odwróciła, usłyszała głos Brooke.
„Kupiła bilety” – wyszeptała Brooke do telefonu, chichocząc. „Pierwsza klasa. Mówiłam ci. Nasz prywatny bankomat jest zabezpieczony”.
Vivian zaśmiała się cicho. „Niech zapłaci. Chce mojego syna, sama zapłaci podatek rodzinny”.
Allison, przestań
Ukryła się za dekoracyjną ścianą.
Jej serce zwolniło.