CZĘŚĆ 6
Następnego ranka Vivian i Brooke otworzyły oczy na sztywne plastikowe krzesła przed całodobową stacją benzynową.
Brooke bolała szyja. Stopy Vivian były opuchnięte. Ich włosy niosły zapach benzyny, wilgotnego, morskiego powietrza i upokorzenia. Nastolatek kupujący napoje energetyczne rozpoznał Brooke z mediów społecznościowych i szepnął coś do swojego przyjaciela.
Brooke odwróciła twarz z przerażeniem.
„Mamy jeszcze loty powrotne” – powiedziała Vivian, zmuszając się do siedzenia prosto. „Jak wrócimy do Chicago, Evan się uspokoi”.
Brooke trzymała się tej myśli jak szalupy ratunkowej.
Wydały ostatnie banknoty z lombardu na autobus jadący na lotnisko. Brooke, która kiedyś powiedziała, że transport publiczny to „w zasadzie choroba mobilna”, stała uwięziona między pasażerami, ściskając metalowy słupek, a pot przyklejał jej markową bluzkę do pleców.
Przy stanowisku pierwszej klasy Vivian uniosła podbródek.
„Vivian Whitaker i Brooke Whitaker” – powiedziała. „Chicago”.
Agentka wpisała.
Wyraz jej twarzy się zmienił.
„Przepraszam” – powiedziała. „Te bilety zostały anulowane wczoraj wieczorem. Zwrot został zrealizowany na pierwotną metodę płatności”.
Vivian zaschło w ustach. „Anulowane przez kogo?”
„Kupującego”.