Maya podeszła do mnie i wręczyła mi mały, ręcznie malowany obrazek, który namalowała na zajęciach plastycznych. Przedstawiał gigantycznego lwa stojącego nad małym lwiątkiem, osłaniającego je przed burzą.
„Dziękuję, że mnie wysłuchałeś, tato” – wyszeptała.
Uśmiechnąłem się, obejmując ją mocniej niż jakikolwiek wieżowiec, jaki kiedykolwiek zbudowałem. Telefon zawibrował w mojej kieszeni – zaszyfrowana wiadomość od Marcusa.
„Audyt Grupy Heidigger zakończony, proszę pana. Znaleźliśmy powiązanie. Isabella nie była tylko twoją żoną; była korporacyjną komórką wysłaną, by zdestabilizować cię podczas fuzji. Ale właśnie pojawił się ostateczny dowód… nie pracowała sama. Twoja szwagierka jest na ich liście płac.
Spojrzałem na córkę, a potem na spokój mojego nowego domu. Zdałem sobie sprawę, że strażnik nigdy tak naprawdę nie jest poza służbą. Architektura rodziny wymaga ciągłej kontroli.
„Marcus” – wyszeptałem do telefonu, a mój głos odzyskał żelazny głos tytana, którym kiedyś byłem. „Rozpocznij ostateczny audyt. Nie zostawiaj niczego”.
Audyt się zakończył, ale strażnik dopiero się rozkręcał.