„Margaret” – zawołał. „Nie komplikujmy tego”.
Uchyliłem drzwi do połowy.
„Przyprowadziłeś policjantów, żeby odebrali twoją żonę?”
„Moja ciężarna żona miała atak paniki” – powiedział gładko. „Jest zdezorientowana. Przyszedłem ją zabrać do domu”.
Jeden z funkcjonariuszy unikał mojego wzroku. Drugi starał się brzmieć oficjalnie.
„Proszę pani, musimy przeprowadzić kontrolę stanu zdrowia”.
„Nie” – powiedziałam.
Victor cicho się zaśmiał.
„Słyszała pani? Ona myśli, że może odmówić”.
Pochylił się bliżej.
„Nie ma pani pojęcia, jak działa to miasto”.
Spojrzałam ponad jego ramieniem w stronę kamer radiowozu.
„Właściwie” – powiedziałam – „dokładnie wiem, jak działa jurysdykcja”.
Uśmiech na sekundę zbladł.
Po chwili otrząsnął się.
„Narusza pani prawa męża”.
„Żaden mąż nie ma prawa do przestraszonej kobiety”.
Jego wzrok stwardniał.
„Powinna pani uważać”.
Zniżyłam głos.
„Najpierw pani”.
Po raz pierwszy Victor wyglądał na niepewnego. Potem arogancja wróciła.
„Dobrze” – powiedział. „Zatrzymaj ją. Do wieczora twoje konta zostaną zamrożone, twoja reputacja zrujnowana, a twoja córka będzie wyglądać na niezrównoważoną. Poproszę lekarzy, raporty, świadków. Wróci”.
Wyszedł jak człowiek, który wierzył, że świat nadal należy do niego.
W środku Sophia szepnęła: „On to zrobi”.
Zamknąłem drzwi.
„Spróbuje”.
O 9 rano zadzwoniłem do zastępcy prokuratora federalnego Rachel Kim.
„Przyszedł do mnie z dwoma skorumpowanymi funkcjonariuszami” – powiedziałem.
Rachel zamilkła.
„Czy twoja córka jest bezpieczna?”
„Tak”.
„A Victor?”
„Zaczyna się zachowywać lekkomyślnie”.
„Dobrze” – powiedziała Rachel. „Podłączają się”.
W południe ludzie Victora zaczęli rozmawiać.
Jedna z podsłuchanych rozmów ujawniła, że zlecał złożenie fałszywego raportu. Inny film uchwycił, jak wywiera presję na personel medyczny. Potem pojawiły się instrukcje, żeby przelać pieniądze za granicę, zanim „staruszka narobi hałasu”.
Staruszka.