Oddaj dokumenty mieszkania po cichu, albo całe miasto usłyszy hałas! Teściowa nie wiedziała, że kopie są już u notariusza
— O czyjej przyszłości?
— O waszej! — krzyknęła. — To mieszkanie jest za duże dla jednej osoby! Można by je sprzedać, kupić dwa mniejsze lokale, zabezpieczyć wszystkich…
— Wszystkich czy panią? — przerwała Zofia.
Trafiła w punkt.
Małgorzata odwróciła wzrok.
Tomasz siedział nieruchomo.
Po raz pierwszy wyglądał tak, jakby naprawdę słuchał.
— Mamo, zabrałaś dokumenty?
Kobieta milczała.
— Mamo?
— Chciałam tylko sprawdzić pewne rzeczy.
— Bez zgody Zofii?
— Przecież nic się nie stało!
— Stało się — odpowiedziała Zofia. — Naruszyła pani moje zaufanie. Ostatnie, jakie jeszcze miałam.
Małgorzata nagle wstała.
— Niewdzięczna jesteś. Poświęciłam dla tej rodziny całe życie!
— To nie daje pani prawa do decydowania za innych.
— Tomasz, powiedz coś!
Mężczyzna długo patrzył w stół.
Potem powoli podniósł głowę.
— Zofia ma rację.
Małgorzata zamarła.
— Co?
— Powinnaś oddać dokumenty.
— Tomasz…
— Powinnaś je oddać natychmiast.
Był to pierwszy raz od wielu lat, kiedy sprzeciwił się matce otwarcie.
W oczach Małgorzaty pojawiło się niedowierzanie.
— To ona cię przeciwko mnie nastawiła.
— Nie. Sama to zrobiłaś.
Te słowa zabolały ją bardziej niż cokolwiek wcześniej.
Bez słowa wyszła z pokoju.
Przez kilka minut było słychać otwieranie szuflad i przesuwanie rzeczy.
W końcu wróciła z teczką.
Położyła ją na stole.
— Proszę bardzo.
Zofia otworzyła dokumenty.
Wszystko było na miejscu.
Każda kartka.
Każdy podpis.
Każde zaświadczenie.
Poczuła ulgę, ale nie satysfakcję.
Było już za późno na satysfakcję.
— Dziękuję — powiedziała spokojnie.
— I co teraz? — zapytała chłodno Małgorzata.
— Teraz pani się wyprowadzi.
Tomasz zamknął oczy.
Teściowa aż się zachłysnęła oburzeniem.