„Nie, ona niczego nie podejrzewa. Claire zawsze łatwo było manipulować. Piętnaście lat powtarzała jej, że jest kochana… a ona wierzyła w to do samego końca”.
W sali sądowej rozległ się szmer.
Uśmiech sędziego Vasseura zniknął.
Léa zacisnęła pięści na tablecie.
„Jest jeszcze jeden, Wysoki Sądzie”.
Odtworzyła drugi film.
Tym razem Julien był w kuchni, z profilu, z telefonem na blacie w trybie głośnomówiącym.
„Potrzebuję rzetelnej opinii psychologicznej” – powiedział. „Claire musi wyglądać na niestabilną. Poważna operacja, środki przeciwbólowe, zmęczenie, lęk… bierz, co chcesz”.
W słuchawce odezwał się kobiecy głos:
„A mała?”
Julien westchnął, jakby Léa była tylko jednym z punktów umowy.
„Léa zostaje ze mną. Z nią mam Claire. Jeśli pomyśli, że może stracić córkę, podpisze wszystko. Mieszkanie, samochód, wspólne konto… wszystko”.
Zmarzł mi w dłoniach.
To nie była zwykła zdrada.
To był plan.
Plan obmyślony, gdy leżałam w szpitalnym łóżku, ze szwami na brzuchu i bez części ciała, wszystko po to, by uratować jej życie.
Sędzia spojrzał na Juliena.
„Panie Moreau, czy rozpoznaje pan swój głos na tych nagraniach?”
Julien poczerwieniał.
„Wysoki Sądzie, te pliki mogły zostać zmienione. Dziecko nie rozumie, co robi. W dzisiejszych czasach, dzięki aplikacjom, można stworzyć wszystko”.
Léa ma
Rozpłakałam się.