Że to było wyrównanie. Że Anka wie o tych pieniądzach, ale pewnie zapomni o nich, jak przyjdzie co do czego. I że on, tata, nie chce, żebym sprzedawała dom. Że to moja decyzja, ale jego prośba jest taka – nie sprzedawaj.
Na dole kartki było dopisane drobniejszym pismem: “Akt u notariusza Wielgusa na Lipowej.”
Następnego dnia pojechałam do kancelarii. Pan Wielgus potwierdził – akt darowizny z dwudziestego drugiego lutego, cały dom na moją rzecz. Anka została pominięta, ale wcześniej – w grudniu, trzy lata temu – tata przelał jej sto pięćdziesiąt tysięcy z konta oszczędnościowego. Notariusz miał kopię potwierdzenia przelewu, bo tata przyniósł ją sam i poprosił o dołączenie do dokumentacji.
Siedziałam w samochodzie przed kancelarią i płakałam. Nie z ulgi. Nie ze złości na Ankę. Z żalu, że tata tak dobrze nas obie znał. Że wiedział, iż Anka zapomni o tych pieniądzach albo uzna, że to było co innego. Że ja się ugnę, bo zawsze się uginałam. I że jedynym sposobem, żeby nas ochronić przed sobą nawzajem, było zostawienie mi koperty z instrukcją.
Zadzwoniłam do Anki wieczorem.
– Muszę ci coś powiedzieć. Dom jest przepisany na mnie. Tata załatwił to u notariusza przed śmiercią.
Cisza.
– A ty – ciągnęłam – dostałaś sto pięćdziesiąt tysięcy trzy lata temu na salon. Tata uznał, że to wyrównanie.
Anka milczała tak długo, że sprawdziłam, czy połączenie nie padło. Potem powiedziała:
– To nie to samo.
I to było jedyne, co powiedziała tego wieczoru.
Nie rozmawiamy od pięciu dni. Usunęła ogłoszenie z portalu – sprawdziłam. Grzegorz mówi, żebym dała jej czas. Mój starszy syn Michał mówi, że ciotka Anka zawsze kombinowała. Młodszy, Bartek, mówi, żebym nie niszczyła rodziny dla domu.
A ja chodzę do tego domu w Świdniku co drugi dzień, podlewam kwiatki i siadam na werandzie. Na krześle taty, tym plastikowym, białym, z obtartymi podłokietnikami. I myślę, że tata nie tyle chronił dom przede mną czy przede Anką. On chronił nas przed kłótnią, która by nas zniszczyła. Tylko że kłótnia i tak nadeszła – po prostu wygląda inaczej, niż się spodziewał.
Tata pisał w liście, żebym nie sprzedawała. Ale nie napisał, co zrobić, kiedy siostra przestanie do mnie dzwonić.