CZĘŚĆ 2
O siódmej rano Mariana przyjęła w swoim gabinecie Veronicę Rios, prawniczkę, która reprezentowała jej rodzinę od ponad dekady. Veronica dwukrotnie przesłuchała nagranie, zapoznała się z diagnozą i udzieliła jej jasnych instrukcji:
— Nie konfrontuj się z nim. Spraw, by uwierzył, że jego plan działa. Musimy udowodnić, kto sfałszował badania, w jaki sposób zamierzają przekazać pieniądze i jaką rolę odgrywa każda z tych osób.
Tego samego dnia Mariana udała się do Szpitala Uniwersyteckiego w Puebli pod innym nazwiskiem w formularzu rejestracyjnym i nie informując o tym Ricarda. Dr Gabriela Montes przejrzała dokumenty i była zaskoczona: brakowało protokołu biopsji, numeru pojemnika i nazwiska patologa.
Po tomografii komputerowej, analizie i badaniu USG specjalista umieścił zdjęcia przed Marianą.
—Nie ma guza. Nie ma przerzutów. Masz zapalenie błony śluzowej żołądka i jesteś wyczerpana, ale diagnoza zagrażająca życiu nie jest właściwa dla twojego organizmu.
Mariana zamknęła oczy. Poczuła ulgę, ale i zimną furię. Nie umrze. A jednak ktoś wykorzystał prawdziwą chorobę, by sfabrykować to kłamstwo.
Weronika złożyła oficjalne wnioski o pobranie próbek i dokumentacji z prywatnej kliniki. Tego wieczoru Ricardo zabrał Marianę do dr. Beltrana. Onkolog unikał odpowiedzi na pytanie, kto wykonał biopsję, i przepisał jej tabletki „na lęk”.
„Jedną rano i jedną wieczorem” – rozkazał.
W paczce ostrzegano przed silną sennością. Ricardo nalegał, żeby wzięła pierwszą tabletkę w jego obecności. Mariana schowała ją pod język, a potem wypluła.
Wczesnym rankiem usłyszała męża rozmawiającego przez telefon.
„Prosiła o bloki i preparaty” – wyszeptał Ricardo. „Zdobądź więcej próbek”. Nie obchodzi mnie, czyje to są, byleby jej nazwisko było na nich.
Zapadła cisza.
„Czy ta sama pacjentka nadal wierzy, że ma tylko jedną torbiel? Świetnie”.
Następnego dnia Mariana dowiedziała się, kim jest ta kobieta. U Teresy Moliny, czterdziestoletniej krawcowej z San Martin Texmelucan, kilka miesięcy wcześniej zdiagnozowano łagodny guz. Jej biopsja wykazała agresywnego raka. Mieszkała sama z Diego, swoim czternastoletnim synem, i straciła ważne tygodnie, ponieważ jej wyniki wykorzystano do zastraszenia Mariany.
Podczas gdy Teresa była hospitalizowana w stanie krytycznym, Ricardo przyspieszył sprzedaż. Przedstawił Jimenę jako przedstawicielkę Altavista Desarrollos, firmy założonej pięć miesięcy wcześniej i zarejestrowanej na nazwisko jednej z jej ciotek. Oferta za fabrykę była absurdalnie niska, a umowa przewidywała, że klucze, teczki i pieczęcie zostaną przekazane przed otrzymaniem pełnej zapłaty.
Ponadto Veronica odkrywa dwa przelewy, które Ricardo dokonał z fabryki do firmy Ximeny na potrzeby „studiów wykonalności”. Plan nieruchomości rozpoczął się trzy miesiące przed rzekomą diagnozą.
Ricardo próbował również nakłonić Marianę do podpisania ogólnego pełnomocnictwa do zarządzania wszystkimi swoimi kontami.
„To na wypadek, gdyby stan pani się pogorszył” – powiedział. „Chcę panią chronić”.
Tej nocy zabrał jej telefon, podwoił dawkę tabletek i zamknął pokój od zewnątrz. O świcie oznajmił, że nabywca nie będzie już musiał czekać do piątku.
„Podpiszemy jutro o czwartej” – powiedział. „Jeśli pani tego nie zrobi, straci pani miejsce w Houston”.
Mariana udała słabość i zgodziła się. Ricardo nie wiedział, że prokuratorzy mają już dokumentację, że spotkanie będzie monitorowane i że Teresa walczy o życie w szpitalu.
Ale na kilka minut przed podpisaniem Mariana zobaczyła nową dokumentację medyczną ze swoim nazwiskiem, fałszywą datą i innym numerem próbki. Sfabrykowali drugi test, żeby ukryć pierwszy. A kiedy dowiedziała się, kto dostarczył tę próbkę, wiedziała, że zdrada przekroczyła jej najśmielsze oczekiwania…
CZĘŚĆ 3
W dniu podpisania Mariana przybyła dwadzieścia minut wcześniej. Przeszła przez podwórze, rozglądając się po ciężarówkach, piecach i pracownikach linii emalierskiej. Dla Ricarda fabryka była upragnioną własnością. Dla niej była poświęceniem ojca, źródłem utrzymania stu osiemdziesięciu rodzin i obietnicą: nigdy nie zniszczyć tego, co zbudował.
Lidia dogoniła ją na schodach.
„Wszystko gotowe”. Weronika przyjechała. Pozostali słuchają z sąsiedniego pokoju.
Mariana niosła dwa magnetofony. Prokuratura poprosiła ją, aby nie improwizowała i pozwoliła każdemu uczestnikowi wyjaśnić cel pieniędzy.
Ricardo postawił butelkę szampana przy oknie.
„Aby uczcić rozpoczęcie leczenia” – powiedział.
Na stole leżały trzy identyczne długopisy. Ricardo zainscenizował swój upadek jako ceremonię.
O czwartej weszła Ximena Cortes ze skórzaną teczką. Veronica sprawdziła jej dokumenty tożsamości i pełnomocnictwo do reprezentowania Altavisty Desarolosa.
„Brakuje upoważnienia wspólnika do przeprowadzenia operacji tej wielkości” – zauważył prawnik.
„Zostanie ono przedstawione przy rejestracji” – odpowiedziała Ximena. „Dzisiaj podpiszemy tylko umowę przedwstępną i potwierdzenie odbioru”.
„Dostawa czego?”
„Klucze, pieczęcie, umowy z dostawcami, akta księgowe i dostęp do pomieszczeń administracyjnych”.
Veronica podniosła wzrok.
„To nie jest zamiar zakupu. To przejęcie kontroli nad firmą przed jej spłatą”.
Ricardo lekko postukał palcami w stół.
„Nie traćmy czasu. Kupujący musi wszystko zweryfikować”.
Mariana usiadła na czele stołu.
—Mam trudności z koncentracją. Wyjaśnij mi na głos cały proces, krok po kroku.
Ximena otworzyła umowę.
—Po podpisaniu Altavista wpłaci zaliczkę. Dzisiaj otrzymamy dokumenty i klucze. Następnie rozpoczniemy proces przeniesienia własności. Reszta zostanie zapłacona po zarejestrowaniu gruntu.
—Skąd wezmą pieniądze?