Widziałam, jak twarz Raghava natychmiast odpłynęła, usta lekko mu zadrżały, a zadowolony z siebie uśmiech Priyi zniknął, sparaliżowany obecnością tego człowieka, którego wszyscy szanowali i którego się bali. Vikram rozglądał się po sali swoimi ciemnymi, przenikliwymi oczami, ignorując entuzjastyczne pozdrowienia absolwentów HEC, którzy desperacko próbowali zwrócić na siebie jego uwagę, aż jego wzrok spotkał się z moim. Jego zazwyczaj zimny i nieprzenikniony wyraz twarzy nagle złagodniał, rozświetlony nieskończoną czułością. Pewnym krokiem kroczył przez tłum, który rozstępował się z szacunkiem, gdy przechodził, a odgłos jego kroków niósł się echem niczym ostatnie odliczanie arogancji mojego byłego męża. Raghav, niezgrabnie myśląc, że wielki szef idzie w jego kierunku, zrobił krok naprzód, wyciągając spoconą, drżącą rękę i wyjąkał żałośnie: „Panie Oberoi, jakiż to zaszczyt pana widzieć…”.
Ale Vikram przeszedł obok niego, nawet nie spojrzawszy, jakby był niczym więcej niż powiewem powietrza. Zatrzymał się tuż przede mną, objął mnie silnym ramieniem w talii i złożył delikatny pocałunek na mojej skroni przed zdyszanym tłumem. Potem jego głęboki, pewny siebie głos wyraźnie rozbrzmiał w całym pomieszczeniu: „Wybacz spóźnienie, kochanie, prywatny samolot został opóźniony z powodu pogody. Wyglądasz dziś olśniewająco”. Uderzenie było tak silne, że kieliszek do szampana wyślizgnął się Raghavovi z rąk i roztrzaskał o podłogę. Vikram powoli odwrócił głowę w jego stronę, wpatrując się stalowym wzrokiem w mężczyznę, który kiedyś mnie złamał, i dodał z lodowatym spokojem, który przeszył pomieszczenie dreszczem: „Och, widzę, że miałeś się spotkać z moją żoną, Ananyą Oberoi. A odpowiadając na twoje pytanie, które usłyszałem po wejściu: nie, nie jest już sama. Jest prezeską naszej nowej fundacji i kobietą, która dzieli ze mną życie, majątek i nazwisko. Dobieraj więc słowa ostrożnie, Malhotro, bo twoja przyszłość w moim towarzystwie zależy całkowicie od szacunku, jaki okażesz mojej żonie”. „Na oczach zdumionych oczu całej klasy maturalnej Raghav załamał się w duchu, uświadamiając sobie, że próbując mnie upokorzyć, właśnie przypieczętował własną zgubę, podczas gdy ja odszedłem pod ramię z mężczyzną, który naprawdę mnie kochał, zostawiając za sobą na zawsze duchy przeszłości.