Telefon zawibrował mi w kieszeni. Wyciągnąłem go. Był to przesłany e-mail od Marcusa. W temacie wiadomości widniał: PILNE: Formalny wniosek o mediację – mec. Arthur Sterling. Była to rozpaczliwa, upokarzająca prośba o pięciominutowe spotkanie w celu omówienia „straszliwego nieporozumienia” i złożenie „głębokich, bezwarunkowych przeprosin” mojej rodzinie.
Upadek Sterlingów był spektakularny i błyskawiczny. Bez prestiżowego adresu The Sterling Tower, fasada Arthura legła w gruzach. Jego klienci, zdając sobie sprawę, że jest papierowym tygrysem tonącym w długach, uciekli do większych, bardziej stabilnych kancelarii. Jego kancelaria była w stanie likwidacji. Marcus otrzymał nawet zgłoszenie, że Tiffany próbowała dyskretnie sprzedać kilka swoich cennych torebek Birkin ekskluzywnemu sklepowi z używaną odzieżą w centrum miasta, ale została uprzejmie odprawiona, ponieważ z niewytłumaczalnych przyczyn została wpisana na czarną listę butików, którymi kiedyś rządziła. Ekosystem ultrabogaczy jest niewielki, a wieści szybko się rozchodzą, gdy rekin krwawi w wodzie.
Wpatrywałam się w e-maila przez trzy sekundy. Potem przesunęłam w lewo. Usunięto.
„Mamo, spójrz na mnie!” krzyknęła Maya, wskazując palcami stóp w niebo.
„Widzę cię, kochanie! Latasz!” odkrzyknęłam.