„Więc powiedz mi tylko jedno. Czy Emiliano jest mój?”
Mariana spojrzała na niego ze łzami w oczach, ale nie odpowiedziała.
Kilka godzin później, podczas zabawy na plaży Yelapa, wiatr zdmuchnął Emiliano czapkę. Chłopiec pobiegł za nią i omal nie spadł z pomostu. Alejandro w ostatniej chwili złapał go w pasie. Mariana dotarła drżąca i przytuliła syna, jakby właśnie go wskrzesiła.
„Dziękuję” – wyszeptała.
Emiliano, wciąż przestraszony, objął Alejandra ramieniem.
„Zaopiekowałeś się mną jak mój ojciec”.
Verónica obserwowała ją z daleka. Na jej twarzy nie malowała się zazdrość, lecz panika. Kiedy Alejandro do niej wrócił, próbowała przekonać go, żeby zszedł z jachtu na następnym postoju i wrócił do Guadalajary tego samego popołudnia. Powiedział, że podróż jest zrujnowana, że Mariana tylko próbuje zwrócić na siebie jego uwagę i że zbliżenie się do dziecka może narazić ich na kłopoty prawne. To właśnie ta naleganie ostatecznie rozpaliło jego podejrzenia.
Tego popołudnia Alejandro znalazł ją potajemnie grzebiącą w torebce Mariany w pustym pokoju.
„Co robisz?”
Verónica podskoczyła.
„Szukałam telefonu komórkowego”.
„W torebce mojej byłej żony”.
Nie wiedziała, co powiedzieć. Alejandro wtedy zobaczył
Żółta koperta upadła na podłogę. Mariana wbiegła, podniosła ją i przycisnęła do piersi.
„Oddaj ją” – zażądała.
Ale kartka papieru wypadła. Alejandro zdołał odczytać nagłówek kliniki w Guadalajarze i datę: trzy dni przed ich rozwodem. Pod spodem widniało imię Mariany i dopisek „dziewiąty tydzień ciąży”.
Jego świat się zawalił.
„Byłaś w ciąży, kiedy podpisywaliśmy”.
Mariana zaczęła płakać.
Verónica cofnęła się w stronę drzwi.
„To nie było tak, jak myślisz” – powiedziała.
Alejandro powoli się odwrócił.
„Wiedziałeś?”
Milczenie Veróniki było wyznaniem.
Mariana wyjęła z koperty stary list i podała mu go. Był zaadresowany do Alejandro: „Nie chcę tego dziecka. Zniknij i nigdy więcej się ze mną nie kontaktuj”.
„Nigdy tego nie napisałam”.
„Wiem” – odpowiedziała Mariana. Odkryłam to rok temu.
Alejandro spojrzał na Verónicę. Już płakała.
„Twoja matka to wszystko zaczęła” – powiedziała – „ale to ja podrobiłam list”.
W tym momencie słychać było kroki Emiliana zbliżającego się korytarzem.
A tuż przed tym, jak chłopak otworzył drzwi, Verónica wyjawiła, kto zapłacił za wymazanie Mariany z ich życia.
CZĘŚĆ 3
„Twoja matka dała mi dostęp do e-maili, twoich podpisów i wszystkiego, czego potrzebowałam” – wyznała Verónica łamiącym się głosem. „Chciała oddzielić od ciebie Marianę. Chciałam zająć jej miejsce”.
Alejandro zamarł. Przez chwilę myślał, że szum morza go zmylił.
„Powiedz to jeszcze raz”.
„Doña Teresa myślała, że Mariana wyszła za ciebie dla pieniędzy. Kiedy dowiedziała się o ciąży, zaoferowała trzy miliony pesos za zniknięcie. Mariana odmówiła przyjęcia pieniędzy”. Potem twoja matka poprosiła mnie o pomoc w przekonaniu jej, że jesteś już z inną kobietą.
Mariana zacisnęła pięści.
„Pokazali mi wasze wspólne zdjęcia z kolacji biznesowej. Verónica trzymała cię za rękę. Twoja matka upierała się, że spotykaliście się od miesięcy”.
Alejandro pamiętał to wydarzenie. Świętował podpisanie umowy w hotelu w Zapopan. Verónica była jego asystentką, a zdjęcia zostały zrobione akurat wtedy, gdy się przewróciła, a on ją złapał. Nigdy nie wyobrażał sobie, że ktoś wykorzysta tę jedną chwilę, by zniszczyć jego małżeństwo.
„Potem dostałam list” – kontynuowała Mariana. „Z twoim podpisem, nagłówkiem i szczegółami, które znała tylko bliska ci osoba. Było w nim napisane, że nie chcesz dziecka i że jeśli spróbuję się z tobą skontaktować, użyjesz swoich prawników, żeby mi je odebrać”.
„Nigdy bym tego nie zrobił!”
„Teraz wiem. Byłam wtedy w ciąży, sama i przerażona. Twoja mama powiedziała mi też, że związałeś się już z Veronicą”. Kiedy poszłam do twojego biura, żeby cię szukać, ochrona nie chciała mnie wpuścić.
Alejandro spojrzał na Veronicę.
„Ty też?”
Skinęła głową, zawstydzona.
„Poleciłam ci, żebyś się z nią nie spotykał. Potem zmieniłam numer kontaktowy Mariany do twojego biura. Odpowiadałam na jej wiadomości z innego konta”.
Drzwi się otworzyły, zanim Alejandro zdążył odpowiedzieć. Pojawił się Emiliano ze swoim samolocikiem.
„Mamo, dlaczego płaczesz?”
Wszyscy ucichli. Mariana otarła policzki i uklękła przed nim.
„Bo dorośli czasem długo nie potrafią powiedzieć prawdy”.
Emiliano spojrzał na Alejandra.