„Doprowadziłeś moją mamę do płaczu?”
Pytanie go przeszyło. Alejandro uklęknął, by znaleźć się na wysokości jego oczu.
„Nie chciałem, mistrzu. Ale popełniłem błędy, bo nie posłuchałem, kiedy powinienem”.
Verónica bez przeszkód opuściła pokój. Alejandro nie poszedł za nią. Po raz pierwszy zrozumiał, że kobieta, którą przedstawił jako swoją partnerkę przez pięć lat, nie pojawiła się w jego życiu po rozwodzie: to ona przyczyniła się do jego powstania.
Kiedy jacht zacumował w Puerto Vallarta, Alejandro odwołał resztę podróży i pojechał z Marianą i Emiliano do Guadalajary. Podczas gdy chłopak rozmawiał o samolotach i szkole, myślał o przegapionych urodzinach i nocach, kiedy syn prosił o ojca, który nie wiedział o jego istnieniu.
Po przybyciu do domu rodzinnego w Colinas de San Javier, Teresa wyszła do ogrodu z uśmiechem, który zniknął na widok Mariany. Potem spojrzała na Emiliana. Podobieństwo do Alejandra było tak uderzające, że musiała oprzeć się o krzesło.
„Kim jest ten chłopak?”
„Twój wnuk” – odpowiedział Alejandro. „Syn, którego sama wymazałaś z mojego życia”.
Teresa kilka razy pokręciła głową.
„Nie wiesz, co mówisz”.
Alejandro położył na stole sfałszowany list, testy ciążowe i zrzuty ekranu wiadomości, do których wysłania przyznała się Verónica.
„Wystarczy. Chcę to usłyszeć od ciebie”.
Mariana została przy drzwiach, tuląc Emiliana. Zgodziła się, bo jej syn zasługiwał na to, by wiedzieć, że nieobecność ojca nie była jego winą.
Teresa starała się zachować spokój.
„Chciałam cię chronić. Twoja firma dopiero zaczynała. Nie pasowała do naszych kręgów. Jej rodzina miała długi, a ja myślałam, że ciąża to sposób na zabezpieczenie twojej fortuny”.
„Więc postanowiłeś ją przekupić?”
„Zaoferowałem jej wyjście”.
„Zaoferowałeś jej pieniądze, żeby…”
zniknij z moim synem.
„I tak nie wiedziałam, że go urodzimy”.
„Był moim synem, nawet jeśli nie chciałeś go widzieć!”
Krzyk odbił się echem po pokoju. Emiliano zadrżał. Alejandro natychmiast zniżył głos, zawstydzony.
Teresa spojrzała na chłopca i coś w jej wyrazie twarzy się załamało. Zauważyła dołeczek, brwi i sposób, w jaki trzymał zabawkowy samolot. Były to gesty identyczne z tymi, które Alejandro wykonywał, gdy miał pięć lat.
„Myślałem, że Mariana doniesie ciążę” – przyznał niemal szeptem.
Mariana zrobiła krok naprzód.
„Też mnie o to prosiła. Powiedziała, że jeśli go urodzimy, będzie dorastał ze świadomością, że ojciec go odrzucił”.
Alejandro poczuł mdłości.
„Powiedziałeś jej to?”
Teresa zaczęła płakać.
„Myliłam się”.
„To nie był błąd jednego dnia. To było pięć lat”. Każde urodziny Emiliana, każda choroba, każde pytanie o mnie… to wszystko działo się, gdy jadłaś ze mną kolację, udając, że nic nie wiesz.
Teresa padła na kolana przed Marianą.
„Wybacz mi. Myślałam, że ratuję przyszłość mojego syna”.
Mariana patrzyła na nią przez dłuższą chwilę.
„On nie zniszczył mi życia, Tereso. Pracowałam, wychowałam syna i odniosłam sukces. Ale on odebrał Emiliano prawo do poznania ojca. A tego nie mogę wybaczyć w jego imieniu”.
Emilian podszedł powoli. Wyjął chusteczkę z kieszeni i podał Teresie.
„Nie płacz, proszę pani”.
„Jestem twoją babcią” – powiedziała między szlochami.
Chłopiec spojrzał na Marianę zdezorientowany.
„Naprawdę?”
Mariana skinęła głową, nie uśmiechając się.
„Tak, ale będzie potrzebował czasu, żeby udowodnić, że zasługuje na to, by być w twoim życiu”.
To zdanie było punktem zwrotnym. Alejandro poprosił matkę, żeby trzymała się z daleka, dopóki Mariana nie wyrazi zgody na jakikolwiek kontakt. Później potwierdził, że Verónica sfałszowała e-maile, użyła nieaktualnego podpisu cyfrowego i zapłaciła ochroniarzowi, żeby nie wpuścił Mariany.
Alejandro zakończył związek z Verónicą tej samej nocy.
Czekała na niego przed biurem.
„Kochałam cię” – powiedziała, płacząc. „Zrobiłam wszystko, bo wiedziałam, że ze mną będziesz miał życie, na jakie zasługiwałeś”.
„Miłość nie więzi, nie fałszuje i nie robi z dziecka sekretu”.
„Wracasz do niej?”
„To nie od ciebie zależy. Jedyne, co jest pewne, to to, że nigdy do ciebie nie wrócę”.
Verónica próbowała wziąć go za rękę, ale Alejandro się odsunął.
„Przez pięć lat obserwowałeś, jak cierpię z powodu rozwodu. Wiedziałeś, że mam syna, a mimo to pozwoliłeś mi uwierzyć, że Mariana mnie porzuciła. Nie straciłeś mojej miłości dzisiaj. Straciłeś ją w dniu, w którym zdecydowałeś, że twoje pragnienia są warte więcej niż nasze życie”.
Alejandro złożył skargę o fałszerstwo. Teresa przyznała się do udziału w sprawie i wpłaciła pieniądze na fundusz powierniczy dla Emiliana, choć Mariana jasno dała do zrozumienia, że nie kupi to bliskości ani przebaczenia.
Trzy dni później w prywatnej klinice wykonano test na ojcostwo. Alejandro nie potrzebował wyniku, żeby czuć, że Emiliano jest jego, ale chciał rozwiać wszelkie wątpliwości prawne i chronić dziecko przed przyszłymi sporami.
Za zgodą Mariany, Alejandro zaczął odwiedzać Emiliana. Pierwszego popołudnia poszli do parku. Alejandro nie wiedział, jak rozmawiać z własnym synem.
„Lubisz piłkę nożną?” zapytał.
„Tak, ale moja mama kopie lepiej niż ja”.
Mariana niespodziewanie parsknęła śmiechem. Alejandro również. Ta prosta chwila była pierwszą od lat, kiedy ta trójka podzieliła się czymś bez strachu.
Emiliano zaczął zadawać mu pytania.
„Gdzie byłeś, kiedy się urodziłem?”