Doktor Reynolds wziął jeden oddech.
„Dziecko nie jest biologicznie spokrewnione z panem Adrianem Castillo.”
Cisza.
Absolutna cisza.
Przez jedną krótką chwilę nikt nawet nie oddychał.
Wtedy Vanessa nerwowo się zaśmiała.
„To niemożliwe.”
Adrian patrzył pustym wzrokiem.
„Co powiedziałeś?”
„Markery DNA nie pasują do twoich” – odpowiedział spokojnie dr Reynolds. „Powtórzyliśmy test dwukrotnie ze względu na profil powiązany z twoją rodziną. Wniosek pozostał ten sam”.
Chloe natychmiast usiadła prosto.
„To musi być jakaś pomyłka!”
„Laboratorium już zweryfikowało łańcuch dostaw”.
Twarz Margaret zbladła.
„Nie… nie, to nie może być prawdą.”
Adrian cofnął się, jakby ktoś go uderzył.
„Powiedziałeś mi, że to dziecko jest moje.”
Chloe rozpaczliwie chwyciła go za ramię.
„To JEST twoje!”
„Wyniki są rozbieżne”.
Vanessa nagle zwróciła się w stronę Chloe.
„Ty mały kłamczuszku.”
Panowanie Chloe legło w gruzach.
„Myślisz, że to zaplanowałam? Adrian prawie błagał mnie o dziecko!”
Margaret uderzyła w podłokietnik tak mocno, że wszyscy podskoczyli.
„Kto jest ojcem?”
“Nie wiem!”
Pokój eksplodował.
Najpierw rozległ się głos Adriana.
„Nie wiesz?!”
Chloe wybuchnęła płaczem.
„Spotykałem się z kimś krótko, zanim opuściłeś żonę, ale daty—”
„Mówiłeś mi, że nikogo innego nie dotykałeś!”
Doktor Reynolds cicho ruszył w stronę wyjścia.
„Wygląda na to, że to sprawa osobista. Zostawię cię, żebyś mógł omówić ją prywatnie”.
Zanim jednak dotarł do drzwi, chaos przeciął inny głos.
„Właściwie, panie doktorze… jest jeszcze jedna rzecz.”
Wszyscy się odwrócili.
Młodsza pielęgniarka stała nieruchomo w drzwiach, trzymając w ręku teczkę.
Wyglądała na przerażoną.
Doktor Reynolds zmarszczył brwi.
“Co to jest?”
Pielęgniarka przełknęła ślinę.
„Rejestry transferu zarodków”.
Oczy Chloe natychmiast się rozszerzyły.
“NIE.”
Doktor Reynolds wyciągnął rękę po plik.
Po przejrzeniu stron jego wyraz twarzy uległ całkowitej zmianie.
„Co się właściwie dzieje?” zapytał Adrian.
Lekarz powoli podniósł wzrok.
„Panie Castillo… według dokumentacji klinicznej, pani Bennett przeszła leczenie niepłodności osiem miesięcy temu”.
Margaret mrugnęła.
“Więc?”
„Wykorzystane zarodki nie zostały poczęte w sposób naturalny”.
W pokoju znów zapadła cisza.
Zamieszanie Adriana się pogłębiło.