Następnego ranka Isabel obudziła się z krzykiem, że skradziono jej szkatułkę na biżuterię. Płakała przy moich teściach i wskazywała na mnie palcem.
„To była Carmen. Zawsze mi zazdrościła”.
Doña Guadalupe zażądała, żeby przeszukali mój pokój.
Pozwoliłam im.
Otworzyli moją szafę, wyjęli moje swetry, a tam była czarna torba. W środku było aksamitne pudełko ze złotymi łańcuszkami, pierścionkami i bransoletkami.
Isabel krzyknęła:
„Wiedziałam! To złodziejka!”
Teściowa spojrzała na mnie z pogardą.
„Teraz naprawdę straciłaś godność”.
Ale Alejandro wyjął telefon komórkowy.
„Zanim zaczniesz dalej upokarzać moją żonę, obejrzyj to”.
I włączył odtwarzanie.
CZĘŚĆ 3
Na ekranie było widać nasz pusty pokój.
Kamera była umieszczona na półce z książkami, skierowana prosto na szafę. Nie wiedziałam, że Alejandro ją zainstalował. Później przyznał, że zrobił to, ponieważ odkąd znalazł książeczkę bankową, zrozumiał, że w tym domu nie wystarczy już mówić prawdy: trzeba ją udowodnić.
Na nagraniu widać, jak drzwi sypialni powoli się otwierają.
Isabel weszła w tej samej różowej piżamie, którą miała na sobie rano. Szła bez wysiłku, nie trzymając się za brzuch, nie wyglądając na słabą ani oszołomioną. Zerknęła na korytarz, upewniając się, że nikt nie idzie, otworzyła moją szafę, odsunęła moje swetry i schowała czarną torbę z tyłu. Następnie starannie ułożyła ubrania na górze, jakby zawsze tam były.
Nikt się nie odezwał.
Isabel udawał płacz, który usta ustały w ciągu kilku sekund.
Doña Guadalupe otworzyła szeroko usta. Don Ernesto, który chwilę wcześniej patrzył na mnie jak na złodzieja, spuścił wzrok.
Alejandro zatrzymał nagranie.
„Nadal będziesz twierdzić, że moja żona ukradła?”
Isabel cofnęła się.
„Ja… ja się pogubiłam. Mam mętlik w głowie. Dopiero co urodziłam dziecko”.
Zaśmiałam się bez radości.
„Nie byłaś pogubiona. Chciałaś mnie wyrzucić z tego domu, upokorzyć. Chciałaś, żeby Alejandro we mnie zwątpił. Chciałaś, żeby wszyscy zapamiętali mnie jako rodzinną złodziejkę”.
Isabel zacisnęła usta.
Doña Guadalupe próbowała zareagować.
„Cóż, to był błąd, ale nie ma co robić takiego zamieszania…”
Alejandro jej przerwał.
„Nie, mamo. Skandal nie zaczął się od pudełka. Zaczął się, gdy uderzyłaś moją żonę. Kontynuował się, gdy próbowali nas wyrzucić. A skończył, gdy próbowali go użyć, żeby ukryć coś, o czym już wiedziałaś”.
Wyjął zdjęcia wyciągu bankowego i pokazał je.
„Wyjaśnij mi to”.
Twarz Doñi Guadalupe zbladła.
Don Ernesto uderzył pięścią w komodę.
„To nie twoja sprawa”.
„To moja sprawa, odkąd zrobili z Carmen kozła ofiarnego”.
Isabel spiorunowała moją teściową.
„Powiedz im, skąd wzięły się te pieniądze”.
Doña Guadalupe spiorunowała ją wzrokiem.
„Zamknij się”.