„To pozwól mi oddać drugi”.
Tego wieczoru, gdy mama pozowała na uroczystej kolacji z perłami, które dla niej kupiłem, dziadek zamroził wypłaty z rodzinnego funduszu powierniczego do czasu ich rozpatrzenia.
Chloe dzwoniła piętnaście razy.
Mama dzwoniła trzydzieści dwa razy.
Odebrałem raz.
Jej głos nie był już lodowaty. Był spanikowany.
„Co zrobiłeś?”
Spojrzałem na Eliego, jego maleńka piąstka owinęła się wokół mojego palca.
„Planowałem” – powiedziałem. „Jak Chloe”.
CZĘŚĆ 3
Przyjechali do szpitala trzy dni później, spaleni słońcem, wściekli i pachnący perfumami z lotniska. Mama wpadła pierwsza do pokoju. Chloe poszła za nią, nagrywając wszystko telefonem.
„Oto ona” – powiedziała słodko Chloe. „Królowa ofiar”.
Dziadek wstał z krzesła obok mojego łóżka. Chloe opuściła telefon. Twarz mamy drgnęła.
„Tato. Nie powinieneś tu być. Ten stres ci szkodzi”.
„Przeżyłem Koreę i dwa zawały serca” – powiedział. „Dam radę z twoim występem”.
Mama odwróciła się do mnie.
„Zacznij od nowa spłacać raty, Maren. Możemy zapomnieć o tej brzydocie”.
„Nie”.
Pękł jej uśmiech.
„Ty samolubna mała…”
„Mój prawnik jest na zewnątrz” – powiedziałem.
Chloe się roześmiała.
„Jesteś prawnikiem”.
„Dokładnie”.
Drzwi się otworzyły. Moja koleżanka Serena weszła z teczką na tyle grubą, że uśmiech Chloe zniknął.
Serena położyła kopie na stole.
„Pani Calder” – powiedziała do mojej matki – „otrzymaliście wezwanie do zapłaty w postępowaniu cywilnym w sprawie funduszy uzyskanych w wyniku wprowadzenia w błąd, udokumentowanego nękania i zniesławiających oświadczeń. Pani Vale jest gotowa dochodzić zwrotu czterystu osiemdziesięciu sześciu tysięcy dolarów”.
Mama zbladła.
„Dała mi te pieniądze”.
„Dałam je, bo twierdziła pani, że jest pani bez środków do życia” – powiedziałam. „Ukrywając jednocześnie dochody z wynajmu nieruchomości dziadka i pozwalając Chloe korzystać z pani kont”.
Chloe warknęła: „To nie jest nielegalne”.