„Masz dokładnie dwadzieścia cztery godziny, żeby spakować swoje rzeczy osobiste i opuścić mój dom” – oznajmiłem. „Jeśli nie wyjedziesz jutro do północy, każę moim ochroniarzom wyciągnąć twoje drogie walizki i wyrzucić wszystko, co posiadasz, na trawnik przed domem”.
Posłałem jej zimny, pusty uśmiech.
„Jestem pewien, że doskonale wiesz, jak to działa”.
Ciężkie mosiężne drzwi sali balowej zatrzasnęły się za nimi, uciszając ich krzyki i skutecznie wymazując ich z imperium, które próbowali ukraść.
Rozdział 6: Nowa Królowa
Cisza, która zapadła po ich wyrzuceniu, była ciężka, nabrzmiała świadomością absolutnej zmiany władzy, która właśnie nastąpiła.
Stałam na scenie, ciężki diamentowy naszyjnik wygodnie spoczywał na mojej skórze. Nie drżałam. Nie czułam potrzeby przepraszania ani chowania się w sobie. Odwróciłam się w stronę setek wpływowych gości, inwestorów i członków zarządu, wpatrujących się we mnie.
Wzięłam z pobliskiej tacy świeżą szklankę wody gazowanej i uniosłam ją wysoko.
„Najmocniej przepraszam za to dramatyczne przerwanie” – powiedziałam, a w moim głosie słychać było niezachwianą pewność siebie kogoś, kto stawił czoła najgorszemu i wyszedł z tego zwycięsko. „Jak już mówiłam, pod moim kierownictwem Grupa Waszyngtońska nie będzie już działać jako prywatna skarbonka dla skorumpowanych projektów próżności”.
Przyjrzałem się kluczowym inwestorom instytucjonalnym, którzy mnie obserwowali.
z nowo odkrytym, głębokim szacunkiem.
„Wyeliminujemy zgniliznę” – obiecałem im. „Skupimy się na naszych podstawowych wartościach, ustabilizujemy nasze szlaki żeglugowe i przywrócimy to imperium do dochodowej, etycznej potęgi, którą zbudował dziadek Terrence’a. Dziękujemy za nieustające wsparcie. Proszę, cieszcie się resztą wieczoru”.
Napięcie w sali opadło. Kilka sekund później rozległy się oklaski – początkowo nieśmiałe, a potem przerodziły się w gromką, pełną szacunku owację. Królowa objęła tron, a dwór to zatwierdził.
Trzy miesiące później.