Ostateczna rozprawa była przepełniona widzami.
Adrian przybył uśmiechnięty i pewny siebie.
Celeste ubrana była na biało.
Jego matka nosiła perły.
Spodziewali się cichej egzekucji.
Mojej.
Ich adwokat wstał pierwszy, gładki jak olej. „Wysoki Sądzie, pani Vale manipulowała moją klientką, porzuciła małżeństwo i sfabrykowała te oskarżenia dla korzyści finansowych”.
Adrian pochylił głowę jak zraniony święty.
Ja pozostałem zupełnie nieruchomy.
Moja adwokat, Diana Cross, poprawiła pojedynczą kartkę papieru przed sobą. Była niska, elegancka i emanowała obecnością naładowanej broni.
„Panie Vale” – powiedziała spokojnie – „czy powiedział pan żonie, że jest pan bezpłodny z przyczyn medycznych?”
Adrian zamrugał. „To prywatna sprawa”.
„Powiedział pan jej?”
„Nie”.
„Czy świadomie pozwolił pan jej poddać się niepotrzebnym zabiegom, wiedząc, że główny problem z płodnością leży po pana stronie?”
Zacisnął szczękę. „Lekarze popełniają błędy”.
Diana nacisnęła pilota.
Ekran sali sądowej rozświetlił się raportem medycznym Adriana.
W sali rozległy się westchnienia.
Jego matka natychmiast zbladła.
Celeste wpatrywała się w niego, jakby go już nie poznawała.
Diana kontynuowała płynnie. „Czy zablokował pan pani Vale dostęp do kont zawierających jej spadek?”
„Nasze finanse były skomplikowane”.
Kolejny klik.
Ekran wypełniły wyciągi bankowe.
„Czy przelał pan dwa i cztery miliona dolarów za pośrednictwem firm kontrolowanych przez pańską matkę?”
Jego matka nagle wstała. „To skandaliczne”.
Sędzia powiedział chłodno: „Proszę usiąść”.
Potem odtworzono nagrania z kliniki.
Głos jego matki rozbrzmiał echem w sali sądowej: „Nie pokazuj Marze raportu z badań płodności u mężczyzn. Łatwiej ją kontrolować, kiedy uważa, że jest wadliwa”.
Celeste drżącym głosem wyszeptała: „Adrian?”
Nic nie powiedział.
Diana spokojnie odwróciła się do sędziego. „Jeszcze jedna sprawa, Wysoki Sądzie”.
Drzwi sali sądowej się otworzyły.
Wszedł kapitan Hayes w ciemnym garniturze, z laską w dłoni, a medale lśniły na jego piersi.
Atmosfera zmieniła się, zanim zdążył się odezwać.
Reporterzy wstali.
Adrian wpatrywał się w niego.