A Serena właśnie popełniła błąd, obnażając się przed salą pełną świadków.
Część 2
Po pogrzebie Serena poszła za mną do sali weselnej, jakby była wdową, a ja intruzem. Popijała szampana obok portretu Daniela, podczas gdy żałobnicy udawali, że się na nią nie gapią. Victor trzymał się blisko niej. Marjorie patrzyła na mnie z zaciśniętymi, nerwowymi ustami.
„Powinieneś to szybko załatwić” – mruknął Victor, gdy znalazł mnie przy balkonie. „Skandale ranią wszystkich”.
Odwróciłam się do niego.
„Wszystkich?”
Przełknął ślinę.
„Firma. Nazwisko”.
„Nazwisko” – powtórzyłam. „Jak wygodnie”.
Serena ruszyła w naszym kierunku, a obok niej siedział jej prawnik.
„To pan Hale” – powiedziała. „Ma umowę, którą Daniel chciał, żebyś uszanowała”.
Prawnik podał mi teczkę.
W środku znajdował się list z żądaniem zapłaty, kopia zdjęcia i sfałszowany list z podpisem Daniela. Twierdził w nim, że Serena była jego kochanką od trzech lat. Twierdził, że zamierza zostawić jej połowę swojego prywatnego majątku. Twierdził, że milczenie można kupić.
Przeczytałam to raz.
Potem zamknęłam teczkę.
Serena się roześmiała.
„Żadnych łez? Żadnych błagań?”
„Nie”.
Jej uśmiech zbladł.
Victor zrobił krok naprzód.
„Evelyn, bądź rozsądna. Daniel był skomplikowany”.
Spojrzałam na niego.
„Daniel umierał od sześciu miesięcy. Powiedział mi wiele rzeczy”.
Słowa uderzyły jak kula.
Kieliszek z winem Marjorie zadrżał w jej dłoni.
Serena zmrużyła oczy.
„Więc wiesz, co mi zrobił”.
„Wiem, co ludzie mu zrobili”.
Jej twarz stwardniała.
„Uważaj”.
„Nie” – powiedziałam. „Uważaj”.
W pokoju zrobiło się chłodniej.
Serena pierwsza się otrząsnęła.
„Spójrz na nią” – powiedziała do gości. „Wciąż udaje, że ma godność. Twój mąż był moim mężem w każdy czwartkowy wieczór, Evelyn. Przytulał mnie, kiedy spałaś sama w tej ogromnej rezydencji”.
Niektórzy odwracali wzrok zawstydzeni. Inni patrzyli na mnie z litością.
Właśnie tego chciała Serena.
Współczucie może być jak kolejny policzek.
Ale ja przeżyłam coś gorszego niż współczucie.