„Przepraszam za przerwę” – powiedziałam, siadając.
Richard przyglądał mi się uważnie.
„Nie masz za co przepraszać”.
Chciałam mu wierzyć, ale wstyd wciąż palił mnie pod skórą.
Puste krzesło Evana wydawało się nie do zignorowania.
Patricia nachyliła się bliżej.
„Chcesz kontynuować kolację, czy wolisz wyjść?”
Rok wcześniej bym wyszła.
Poszłabym do domu, płakała pod prysznicem i wymyślała wymówki dla Evana.
Był zmęczony.
Czuł się nieswojo.
Nie rozumiał imprez firmowych.
Ale rozumiał.
Rozumiał na tyle, by w najgorszym możliwym momencie użyć najokrutniejszych słów.
„Chcę zostać” – powiedziałam.
Więc zostałam.
Richard wznowił toast, ale tym razem mówił z większym przekonaniem.
Szczegółowo opisał moją pracę.
Wspomniał o umowie z dostawcą awaryjnym, którą wynegocjowałam o północy.
Mówił o pracownikach magazynu, których chroniłam po nieudanym wdrożeniu automatyzacji.
Opisał klienta, który groził odejściem, dopóki nie poleciałam do Dallas i nie rozwiązałam problemu w jeden weekend.
Kiedy mówił, uświadomiłam sobie, że Evan nigdy o to nie pytał.
Wiedział, że pracuję do późna.
Wiedział, że wracam do domu wyczerpana.
Wiedział, że czasami zasypiam z otwartym laptopem.
Ale nigdy nie przejmował się tym na tyle, żeby zrozumieć, co te godziny oznaczają.
Po kolacji Patricia szła obok mnie w kierunku parkingu.
„Powiem coś jako twoja szefowa i jako kobieta, która wyszła za mąż za niewłaściwego mężczyznę w wieku dwudziestu ośmiu lat” – powiedziała. „Partner, który nie potrafi cię docenić, w końcu cię ukarze za to, że się rozwijasz”.
Przełknęłam ślinę.
„Chyba już to zrobił”.
Skinęła głową.
„Więc nie umniejszaj dzisiejszej nocy”.
Kiedy wróciłam do domu, Evan siedział na mojej kanapie w butach i jadł płatki prosto z pudełka.
Nie wyglądał na winnego.
Wyglądał na zirytowanego.
„Więc wróciłaś?” zapytał.
„Tak”.
Zaśmiał się.
„To żenujące”.
Odłożyłam torebkę.
„Nie. Co było, emb:arrass:ing, że obraziłaś mnie w obecności mojego prezesa?”
Przewrócił oczami.
„Dramaturgujesz. Nudziło mi się”.
„I koniec”.
W pokoju zapadła całkowita cisza.
Evan wpatrywał się we mnie.
„Skończyłaś z czym?”
Spojrzałam na mężczyznę, który zamienił najwspanialszy wieczór w mojej karierze w test na to, ile braku szacunku jestem w stanie zaakceptować.
„Z tobą” – powiedziałam.
Część 3
Na początku Evan mi nie uwierzył.
Uśmiechnął się, jakbym wygłosiła dramatyczną kwestię i czekał na koniec sceny.
Potem wstał, otrzepał okruszki płatków z koszuli i powiedział: „Nie zerwiesz ze mną przez jeden komentarz”.
„Jeden komentarz?” – powtórzyłam.
Uniósł obie ręce.