Odsunął się, jakby moja reakcja go potępiała.
„Wiedziałaś?”
„Nie”.
„Nie kłam”.
Powoli wstałam.
„Naprawdę myślisz, że gdybym cię zdradziła, zostałabym w tym domu, upokorzona przez twoją matkę? Myślisz, że pozwoliłabym innej rodzinie odebrać mi dziecko, gdybym miała jakieś wyjście?”
Nie odpowiedział.
„Więc idź na całość, Étienne. Przeczytaj resztę”.
Drżały mu ręce.
„Laboratorium znalazło genetyczne powiązanie z… z moją rodziną ze strony ojca”.
Hélène, która właśnie weszła do korytarza, zamarła.
Étienne odwrócił się do niej.
„Co to znaczy?”
Nie poruszyła się.
„Mamo”. Co to znaczy? Po raz pierwszy odkąd ją poznałam, Hélène Armand nie mogła wydusić z siebie ani słowa.
Biologiczny ojciec Gabriela nie był kochankiem.
Nie był obcy.
To był Paul Armand, przyrodni brat Étienne’a.
Mężczyzna, którego rodzina ukrywała od lat.
Paul urodził się z romansu ojca Étienne’a z pielęgniarką. Mieszkał w Colmar, pracował jako kierowca karetki i nigdy nie był zapraszany na rodzinne obiady. Étienne ledwo go znała. Hélène nazywała go „wypadkiem twojego ojca”.
Nigdy nie spotkałam Paula.
Nigdy świadomie.
Ale wróciło mi wspomnienie.
Klinika leczenia niepłodności.
Bo przed Gabrielem, Étienne i ja staraliśmy się o dziecko przez prawie dwa lata. Badania wykazały u niego ciężką niepłodność. Zniósł to bardzo źle. Hélène wzięła sprawy w swoje ręce. Wybrała prywatną klinikę, znajomego lekarza, przyspieszoną procedurę.
Opowiedziano mi o zabiegu z „zakonserwowanym materiałem”, dyskretnym rozwiązaniu, promyku nadziei.
Étienne powiedział mi:
„Zaufaj mamie. Ona zna najlepszych specjalistów”.
Podpisałam dokumenty, których nie przeczytałam wystarczająco uważnie, wyczerpana, zawstydzona, zdesperowana.
A teraz wszystko stawało się jasne.
Hélène nie mogła znieść myśli, że linia Armandów zakończy się wraz z jej bezpłodnym synem.
Użyła nasienia Paula, pozyskanego dzięki wcześniejszej donacji medycznej lub w jakiś sposób, który sąd będzie musiał zbadać, aby dziecko nadal było „krwi Armandów”.
Potem zatarła wszystkie ślady.
Z wyjątkiem jednego.
Grupy krwi.
Kiedy Étienne zrozumiał, oparł się o ścianę.
„Zrobiłaś to?” Hélène uniosła brodę. Nawet w pułapce, pozostała dumna.
„Uratowałem tę rodzinę”.
„Trzymałem ją w niewoli”.
„Ukradłeś moją zgodę”.
„Chciałeś dziecka”.
„Chciałam prawdy”.