Tak powiedział Samuel Vale.
A Evelyn postanowiła się nie odwracać.
Przynajmniej jeszcze nie.
Dwadzieścia trzy minuty po jej telefonie na piętrze zarządu pojawił się pierwszy e-mail.
Margaret Pierce otworzyła go pierwsza.
Na początku nawet nie przeczytała całości.
Widziała tylko nagłówek.
ZAWIADOMIENIE O AKTYWACJI KONTROLI I NATYCHMIASTOWEJ ZMIANIE ŁADU KORPORACYJNEGO.
Potem zobaczyła nazwę kancelarii prawnej.
Shaw, Bennett & Hart.
Jej twarz zbladła.
„Richard”.
Przewodniczący podniósł wzrok znad telefonu.
„Co?”
Margaret nie odpowiedziała.
Przewinęła w dół.
Sześćdziesiąt osiem procent akcji z prawem głosu.
Fundusz Rodzinny Vale.
Upoważniony beneficjent.
Evelyn Anne Vale.
Przez kilka sekund w sali konferencyjnej panowała cisza.
Potem Grant się roześmiał.
„To jakiś żart”.
Margaret pokręciła głową.
„Nie”.
Vanessa odebrała jej telefon.
Przeczytała nazwisko raz.
A potem drugi raz.
„Evelyn Vale?”
Nikt nie odpowiedział.
Vanessa spojrzała przez szklaną ścianę w stronę działu księgowości.
Biurko stażystki było puste.
Tani czarny kubek zniknął.
Sukulent zniknął.
Tylko mały, jasny prostokąt na blacie wskazywał miejsce, gdzie przez dziewięć miesięcy stała srebrna ramka ze zdjęciem.
W tym momencie komputer Granta się wyłączył.
Potem komputer Vanessy.
Potem Richarda.
Margarita odwróciła się do laptopa.
Ekran wypełnił się czerwonym komunikatem:
DOSTĘP CZASOWO ZABLOKOWANY Z POSTANOWIENIA WIĘKSZOŚCIOWEGO WŁAŚCICIELA.
Grant podskoczył.
„Co się, do cholery, dzieje?”
Z korytarza dobiegło kliknięcie.
A potem kolejne.
Elektroniczne zamki w biurach przełączyły się w tryb ograniczonego dostępu.
Zadzwonił telefon Richarda.
Odebrał gwałtownie.
„Tak?”
Głos dyrektora ds. bezpieczeństwa był napięty.
„Panie Sloan, w budynku są prawnicy i audytorzy z zewnątrz. Mają ważne uprawnienia korporacyjne.”
„Nie wpuszczajcie ich.”
„Już weszli.”
Richard wstał.
„Kto ich wpuścił?”
„Nowy tymczasowy nakaz sądowy jest podpisany przez większościowego udziałowca.”
Richard spojrzał na Margaret.
Już znała odpowiedź.
„Gdzie jest ta dziewczyna?” zapytała Vanessa.
„Która dziewczyna?” zapytał Grant.
Vanessa spojrzała na niego, jakby po raz pierwszy uświadomiła sobie, jak powolny potrafi być jej brat.
„Stażysta.”
Wtedy zadzwoniła winda.
Drzwi się otworzyły.
Martin Shaw wyszedł pierwszy.
Za nim podążali dwaj biegli księgowi, specjalista ds. informatyki śledczej i szef bezpieczeństwa korporacyjnego.
Martin niósł granatową teczkę.
„Dzień dobry”.
Richard podszedł do niego.
„Nie masz prawa tu wchodzić i zakłócać działalności firmy”.
Martin podał mu dokument.
„Wręcz przeciwnie. Mam takie prawo”.
Richard zerknął na pierwszą stronę.