Diego przechylił głowę, delektując się własną złośliwością.
„Znałem tylko jednego mechanika od obsługi technicznej samolotów. Tu korekta, tam zmiana w dokumentacji. W raporcie była awaria mechaniczna. Tak jak w twoim raporcie będzie napisane o zawale serca”.
Łzy pieką mnie w twarz.
Zabił moich rodziców.
—A Ana?
Wyraz jej twarzy się zmienił.
—Skąd znasz to imię?
—Powiedz mi.
—Ana zaciekawiła się. Znalazła rzeczy, których nie powinna była znaleźć. Sprawiłem, że wyglądała na samobójczą. To było łatwiejsze, niż myślisz.
W tym momencie zrozumiałem, że nie ma w nim już nic ludzkiego.
Dokument mnie odepchnął.
—Biznes.
Nabazgrałem coś na bezwartościowej kartce papieru, którą Corrales umieścił tam jako przynętę. Diego, zaślepiony chciwością, nie zauważył tego. Potem uniósł czytnik biometryczny.
—Twój odcisk palca.
Udawałem, że padam z nóg.
To krzesło. Upadłem na kolana. Pochylił się wściekły, złapał mnie za ramię i potrząsnął.
—Nie umieraj, zanim podpiszesz, ty bezużyteczna kreaturo.
Drzwi nagle się otworzyły.
Weszło sześciu agentów Policji Ministerialnej, uzbrojonych i w kamizelkach wojskowych. Za nimi pojawił się Corrales, teraz bez maski swojego przełożonego.
„Dr Diego Ortega” — oznajmił — „jest aresztowany za usiłowanie zabójstwa, oszustwo majątkowe, fałszerstwo dokumentów, współudział w przestępstwach i zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem”.
Diego zbladł.
—To absurd. Moja żona jest chora.
Powoli wstałem. Nogi mi się trzęsły, ale utrzymałem się na nogach.
—Nie, Diego. Już nie jestem chory.
Nacisnąłem przycisk odtwarzania na telefonie. Jej głos wypełnił pokój:
„Tak, Catalino. Dzisiaj umrzesz. Sofia przygotowała dawkę, która spowoduje u ciebie zawał serca. Umówiłam się z twoimi rodzicami. Ana była ciekawa i zrobiła z niej samobójczą minę”.
Diego spojrzał na mnie, jakbym wróciła z zaświatów.
„Ty… wszystko nagrywałaś”.
„Od nocy, kiedy wznosiłaś toast za moją śmierć w naszym domu”.
Funkcjonariusze założyli mu kajdanki. Szarpał się, krzyczał i przeklinał. Jego aura sławnego chirurga rozpadła się w ciągu kilku sekund. Gdy prowadzono go do holu, kilku reporterów czekało już na niego na zewnątrz. Maria powiadomiła prasę, gdy tylko nakaz był gotowy.
Sofia została aresztowana o tej samej godzinie w sanatorium, próbując pozbyć się fiolek i teczek z lekami. Olivia i Gonzalo zostali złapani dzięki nagraniom audio w mieszkaniu. Siostra Any przekazała stare dowody, które wraz z nowymi zeznaniami, ponownie otworzyły sprawę.
Sześć miesięcy później proces był już na ustach wszystkich w meksykańskich mediach.
Diego skazano na dwadzieścia osiem lat więzienia za usiłowanie zabójstwa mnie, zabójstwo Any i oszustwo. Sprawa moich rodziców potoczyła się innym torem, ale mechanik przyznał się do wzięcia od Diego pieniędzy za sfałszowanie dokumentacji serwisowej. Sofía została skazana na osiemnaście lat. Gonzalo i Olivia otrzymali krótsze wyroki, ale wystarczające, by splamić dobre imię Ortegi.
Kiedy usłyszałam wyrok, nie uśmiechnęłam się. Po prostu odetchnęłam.
Gdy wychodziłyśmy z sali sądowej, Maria wzięła mnie za ramię.
„To koniec, Cata”.
Spojrzałam w niebo nad Meksykiem. Przez lata myślałam, że Diego uratował mnie przed samotnością. W rzeczywistości przyłapał mnie na kłamstwie. Ale przetrwałam. Moje serce, serce, które próbował zatrzymać, wciąż biło.
Sprzedałam dom w Lomas i przeznaczyłam pieniądze na założenie Fundacji Esperanza Valdés, ośrodka dla kobiet z ubogich rodzin, które potrzebowały operacji serca. Przy wejściu powiesiłam zdjęcie moich rodziców, uśmiechając się na ich wspomnienie.
Pewnego popołudnia poszłam na cmentarz z trumną z relikwiarzem mojej matki w ręku.
„To koniec” – powiedziałam im. „Prawda wyszła na jaw”.
Wiatr poruszył cyprysami. Po raz pierwszy od lat nie czułam strachu.
Spaliłam obrączkę, listy Diego i prezenty, które kiedyś uważałam za dary miłości, w metalowym pudełku. Patrzyłam, jak płomienie trawią wszystko, aż został tylko popiół.
Potem ruszyłam do samochodu, z bliznami na piersi i wreszcie wolną duszą.
Diego myślał, że jestem potulną kobietą w drodze do rzeźni. Nigdy nie przypuszczał, że tej nocy, za oknem, ofiara stanie się sędzią, świadkiem i skazanym.
Koniec