Była starsza od dziewczyn, może po czterdziestce, miała drżące ręce i twarz, której nie znałam. Jednak coś w jej oczach przyciągnęło mnie głęboko.
Za nią stał właściciel kawiarni, Niles. Jego twarz była blada.
„Przepraszam” – powiedział cicho. „Musiałem do nich zadzwonić”.
Kobieta zrobiła jeden ostrożny krok w moją stronę. „O mój Boże” – powiedziała, po czym pokręciła głową, a w jej oczach pojawiły się łzy. „To naprawdę ty, Marku”.
Marku.
To imię zabrzmiało mi w głowie jak dzwon z daleka.
Przycisnęłam dłoń do czoła. „Nie rozumiem”.
Dziewczyna po lewej otarła policzki rękawem bluzy z kapturem. „Jestem Mia”.
Druga dziewczyna podeszła bliżej. „A ja jestem Sophie”. Jesteśmy twoimi córkami.”
Moimi córkami.
Most zdawał się przechylać pode mną.
Spojrzałam z jednej twarzy na drugą, a to dziwne pęknięcie w mojej głowie rozprzestrzeniło się jeszcze bardziej. Dwie małe dziewczynki w żółtych płaszczach przeciwdeszczowych. Świeczki urodzinowe. Małe rączki sięgające po moje. Kobieta śmiejąca się w kuchni, podczas gdy mąka posypywała jej policzek.
Potem ból przeszył mi skronie i zatoczyłam się do tyłu.
Kobieta rzuciła się naprzód. „Nie zmuszaj się. Proszę”.
Spojrzałam na nią, ciężko oddychając. „Kim jesteś?”
Przełknęła ślinę. „Jestem Nora. Byłam twoją żoną”.
Była.
To jedno słowo powiedziało mi, że był pogrzeb, grób i lata żalu, którego nie przypominałam sobie, żebym komukolwiek sprawiła.
Niles poruszył się za nią. „Rozpoznałem cię w kawiarni. Pracowałem kiedyś z twoim bratem, Julianem. Widziałem plakaty o twoim zaginięciu lata temu. Twoja rodzina szukała wszędzie”.
Nora skinęła głową, a jej głos się załamał. „Zniknęłaś po wypadku samochodowym 13 lat temu”. Znaleźli samochód w pobliżu rzeki, ale ciebie nie. Była krew, Mark. Tyle krwi. Wszyscy myśleli…
Nie mogła dokończyć.
Mia zrobiła to za nią. „Myśleliśmy, że nie żyjesz”.
Sophie objęła się. „Miałyśmy wtedy cztery lata”.
Zakryłam usta, gdy wyrwał mi się dźwięk, nie do końca szloch, nie do końca oddech. Cztery lata. Dorastały beze mnie, podczas gdy ja spałam pod betonem, nosząc pudła na gotówkę i zastanawiając się, dlaczego nikt nie kochał mnie na tyle, by spojrzeć.
Ale patrzyły.
Nora podeszła bliżej, ostrożnie i drżąc.