Data uderzyła mnie pierwsza. Piętnaście lat temu.
List wyjaśnił wszystko, czego nigdy nie powiedział. Po śmierci żony wszystko się rozpadło. Długi, ukryte problemy, bałagan finansowy, którego nie mógł rozwiązać. Myślał, że pozostanie pociągnie dziewczyny za sobą.
Więc zostawił je u mnie.
Bo byłam stabilna.
Bo mogłam dać im życie, którego on nie mógł.
Czytałam dalej.
Widział, jak to wygląda. Wiedział, co zrobił. Nie było żadnej wersji, w której miałby rację.
Załączone były dokumenty.
Najnowsze.
Wszystko zostało wyjaśnione.