— Nie, Anton zaraz będzie.
Już czekał na nią na ulicy. Wyszła i nie od razu rozpoznała go wśród ludzi. Przystojny, wysoki, elegancki. Tatiana poczuła dreszcz emocji, gdy podszedł i wziął ją za rękę. Nie widziała już rozczarowania na twarzach kolegów. Anton był obecny. Z nim nie wydawała się pulchna, niezdarna ani nic takiego.
Szczyt święta. Nastia, główna plotkara w zespole, zaprosiła Antona do tańca.
— Tańczę wyłącznie z moją dziewczyną — odpowiedział i wziął Tanię za rękę.
Anton był tam cały wieczór. Tania zauważyła, jak szef bacznie obserwuje jej towarzysza. Zrozumiała, że to nie jest tak po prostu. I nie chodzi o to, że ta nieudacznik Tania nagle znalazła sobie chłopaka. Nie. Powód tak uważnej uwagi krył się w czymś innym.
„Czuję się jak pod lupą” – powiedział Anton. „Niektórzy patrzą na mnie z nieżyczliwym uśmiechem, a inni z miną, jakbym był duchem. Jedna para nawet przede mną uciekła. Słuchaj, uciekniemy?”
Tania skinęła głową. Wyszli na korytarz, a ona zapytała:
„Może spróbujemy zdobyć dokumenty? Pomogę. Możesz zacząć nowe życie, zostać kimkolwiek zechcesz”.
Anton położył jej ręce na ramionach:
„Jeśli zdobędę dokumenty i znajdę pracę, wyjdziesz za mnie?”
„Zgadza się!”
„Więc to „tak”?”
„Tak” – odpowiedziała Tania.
Pocałował ją. A potem wyszli, bo jedyne, czego chcieli, to być sami…
Wrócili do restauracji i do pijanych gości szefa kuchni wczesnym rankiem.
„Chcę spać” – powiedziała Tanya.
— Może się pan przeprosi? Ledwo pan stoi na nogach.
— W porządku.
Tania spojrzała na restaurację. Na parkingu stało mnóstwo samochodów. Szef zmierzał na parking, ale nie ze swoim towarzyszem. Obok niego szli siwowłosa kobieta i niski starszy mężczyzna. Obaj wyglądali na bogatych, ale jakoś dziwnie. Tania nie zdążyła nic powiedzieć, gdy tłum podążył za szefem z restauracji. Anton spiął się. Wszyscy ruszyli w ich kierunku.
— Synu — wyszeptała kobieta.
Anton podszedł do nich i powiedział drżącym głosem:
— Mamo!
Kobieta zaczęła upadać, a Anton ją złapał. Starszy mężczyzna wylądował obok niej. Przytulili się.
— Nikt się tego nie spodziewał — powiedział szef. — Ale od razu zrozumiałam. Kogoś mi przypominał. A potem mój partner zauważył, że twój towarzysz też wydał mu się znajomy. Generalnie to nie Anton, a Dmitrij Stupin. Zniknął kilka lat temu. Jego rodzice są bardzo… Och, bardzo bogaci. Miał jakąś kryminalną przeszłość, ale to na pewno on.
Tania zdała sobie sprawę, że teraz zdecydowanie tu nie pasuje. Jej koledzy naśmiewaliby się z niej, że nie rozpoznała bezdomnego milionera. A on nawet by jej teraz nie pamiętał. Kim on jest, a kim ona jest…
— Nastia, powiedz, że jestem chora — powiedziała Tania i pobiegła do domu.
— Może Anton mówił poważnie? — zapytała mama.
— Co za różnica? — Tania pokazała gazetę: „Sensacja — odnalazł się mężczyzna, który zaginął dwa lata temu…”
Mama ją przytuliła i Tania zasnęła.
— Och, córko. Czemu nie wierzysz w siebie?
Wieczorem zadzwonił dzwonek do drzwi. Mama otworzyła. Na progu stał Anton z bukietem, obok niego kobieta, która wyglądała jak on, a za nimi mężczyźni w garniturach. Cały orszak zatrzymał się na progu ich małego mieszkania.
— Dobry wieczór. Moja narzeczona uciekła — uśmiechnął się Anton. — I obiecała mi wyjść za mąż, gdy będę miał dokumenty. Teraz je mam.
Tatiana usłyszała głosy i wyszła.
— Po co przyszedłeś?
— Żeby się oświadczyć.
— Żartujesz sobie?
— Nie. Jesteśmy dorośli. Podobasz mi się i…
— Po co ci mnie potrzebujesz?
— Zakochałem się.
— We mnie? Jestem pełny…
— Więc zajmiesz tylko więcej miejsca w moim sercu. Mogę wejść?
Tatiana cofnęła się, a w jej oczach błyszczały łzy. Spojrzała na niego.
— Naprawdę? Nie przyszedłeś, żeby ze mnie kpić, prawda?
— Nie, Tatiano. To wszystko prawda.
Wybuchnęła płaczem na jego ramieniu, a on objął ją i pogłaskał po głowie.
— To jest o wiele lepsze.
Ślub odbył się w restauracji, w której Tania kiedyś pracowała. Teraz studiowała i pomagała matce po operacji. Lekarze obiecali, że będzie mogła chodzić.
Może Ci się spodobać