Élodie przeczytała ponownie: „Zaufaj domowi”.
Julien wyciągnął rękę.
„Co napisał?”
Złożyła list.
„To nie do ciebie”.
W jej oczach znów pojawiło się stare ostrzeżenie. Kiedyś wystarczało, by zwątpić w siebie, nawet gdy odkryła Chloé w ich salonie.
Tym razem Élodie nie odwróciła wzroku.
Mistrz Lenoir zakończył sesję i odprowadził ją do banku. W prywatnym pokoju, w skrytce depozytowej numer 417, znajdował się pendrive, stary plan posiadłości Delmasów w Saint-Cyr-au-Mont-d’Or i wyblakłe zdjęcie.
Bernard pojawił się na nim przed domem, trzymając rękę na ramieniu pięcioletniego chłopca. Juliena. Obok nich stała młoda brunetka, której Élodie nigdy nie widziała.
Na odwrocie widniał napis:
„Elena, Julien i ja. Lato 1989”.
Plan zawierał trzy czerwone oznaczenia: komin biblioteczny, wschodnia piwnica, mur ogrodowy.
Pod ostatnim Bernard napisał:
„Nie wszystkie fundamenty są kamienne”.
Wróciwszy do biura, Hélène zauważyła zdjęcie.
„Daj mi je”.
„Nie”.
Jej ręka drżała. Po raz pierwszy Élodie poczuła strach we własnym domu.
Maître Lenoir wrócił do czytania. Hélène otrzymała apartament w Cannes i wygodną rentę. Julien uzyskał udziały w Delmas Aménagement, ale bez większości decyzyjnej. Chloé nie otrzymała nic.
Następnie pojawił się zapis, który sprawił, że krzesło upadło.
„Élodie Martin, która weszła do tej rodziny z większą lojalnością, niż na to zasługiwaliśmy, i która opuściła ją z większą godnością, niż posiadaliśmy, zapisuję posiadłość w Saint-Cyr-au-Mont-d’Or, jej zabudowania gospodarcze, archiwa, plany i wszystkie dokumenty przechowywane w jej murach”.
Julien wybuchnął śmiechem.
„Żartujesz!”
Maître Lenoir kontynuował.
„Ten zapis jest obwarowany jednym warunkiem: Élodie musi spędzić siedem kolejnych nocy w tym domu w ciągu najbliższych 30 dni. Po zakończeniu pobytu otrzyma akta uzupełniające”.
Hélène chwyciła się oparcia krzesła.
Élodie uniosła zdjęcie.
„Kim jest Elena?”
Nikt nie odpowiedział.
Julien wpatrywał się w zdjęcie, jakby budziło w nim niewypowiedziany ból.
„Nie wiem”.
„Miałaś pięć lat”.
„Powiedziałam, że nie wiem”.
Ale jej głos brzmiał już niepewnie.
Następnego dnia jej przyjaciółka Claire Roussel, prawniczka z Lyonu, przejrzała dokumenty.
„Bernard wybrał cię, ponieważ odeszłaś już bez pytania. Nie masz nic do zyskania na podtrzymywaniu ich kłamstwa”.
Posiadłość Delmasów górowała nad wzgórzami, cichymi za bramami i wisterią. Élodie nie wróciła tu od rozwodu.
Bernard był jedynym Delmasem, który w nią wierzył. Kiedy Julien śmiał się z jej szkiców, a Hélène domagała się jeszcze większego luksusu, mówił jej:
„Umiesz słuchać domów”.
Pierwszej nocy Claire spała w pokoju gościnnym. Zaczęli od biblioteki.
Kominek wyglądał normalnie, ale Élodie zauważyła, że grubość ściany nie zgadzała się z planem. Za wpuszczoną cegłą zatrzask otwierał drewniany panel.
Pojawił się plik listów przewiązanych niebieską wstążką.
t.
Wszystkie były podpisane Elena Ferreira.
Pierwszy zaczynał się tak: