„Ma cztery lata” – powiedziała. „Te ślady są niskie. Wyglądają, jakby dziecko zrobiło je uwięzione w środku”.
Słowa zdawały się go boleśnie uderzyć. Podszedł do szafy i ją otworzył. Przez dłuższą chwilę wpatrywał się w ślady, nie oddychając.
„Nie” – powiedział cicho.
Valeria usłyszała zaprzeczenie, ale nie niedowierzanie. To było poczucie winy.
Alejandro dotknął zadrapań dwoma palcami. Potem cofnął się, jakby drewno go poparzyło. „Kto by go tu zamknął?”
Valeria spojrzała w stronę korytarza.
Żadne z nich nie wypowiedziało imienia Elviry, ale oboje je usłyszeli.
Tego dnia Alejandro nakazał przejrzenie wszystkich nagrań z kamer z ostatnich dwóch lat. Jego szef ochrony, Marcus Kane, były szeryf federalny o siwych włosach i zmęczonych oczach, wyglądał na zaniepokojonego.
zdolny.
„Nie przechowujemy wszystkiego tak długo” – powiedział Marcus.
Wzrok Alejandro wyostrzył się. „Dlaczego nie?”
„Elvira mówiła, że przechowywanie staje się problemem. Kazała usuwać starsze nagrania co trzydzieści dni, chyba że doszło do incydentu”.
Głos Alejandro opadł. „I posłuchałeś jej?”
Marcus zesztywniał. „Powiedziała, że to był twój rozkaz”.
W pomieszczeniu zrobiło się zimno.
Alejandro wydawał w życiu wiele okrutnych rozkazów. Zastraszał ludzi, niszczył rywali i zbudował tak mroczną reputację, że ludzie w Houston szeptali jego imię jak ostrzeżenie. Ale nigdy nie kazał usunąć nagrań z wnętrza skrzydła swojego syna.
Ani razu.
„Znajdź wszystko, co pozostało” – powiedział Alejandro. „Kopie zapasowe. Fragmenty chmury. Logi bezpieczeństwa. Rejestry dostępu. Chcę znać każdą osobę, która weszła do pokoju Mateo, do północnego skrzydła i do pokoi Camili od nocy, kiedy zginęła”.
Marcus skinął głową. „Tak, proszę pana.”
„A Marcus?”
„Tak?”
„Jeśli ktoś spróbuje ostrzec Elvirę, najpierw go zwolnijcie. Potem przyprowadźcie do mnie.”
W południe Valeria dowiedziała się, czym jest skrzydło północne.
To była część rezydencji, do której nie wchodził żaden pracownik, część za zamkniętymi podwójnymi drzwiami na końcu korytarza na drugim piętrze. Należała do Camili Rios, matki Mateo. Po zasadzce, w której zginęła, Alejandro zamknął ją i zakazał komukolwiek wypowiadać jej imię.
Ale Mateo wyszeptał „drzwi”.
Nie mama. Nie ból. Nie strach.
Drzwi.
Valeria nie mogła przestać o tym myśleć.
Tego wieczoru Mateo odmówił kolacji. Siedział pod fortepianem w salonie, z podciągniętymi kolanami i zasłoniętą twarzą. Szef kuchni przygotował makaron, owoce i maleńkie klopsiki w kształcie zwierzątek, ale Mateo odepchnął talerz tak mocno, że się roztrzaskał.
Strażnik drgnął. Służąca przeżegnała się. Elvira, stojąca w drzwiach, westchnęła głośno.
„Właśnie dlatego wyszkolone pielęgniarki odchodzą” – powiedziała Elvira. „On manipuluje łagodnością”.
Mateo zesztywniał.
Valeria powoli odwróciła głowę. „On nikim nie manipuluje”.
Elvira uśmiechnęła się blado. „Jesteś tu jeden dzień”.
„A on się boi od dwóch lat”.
Wzrok Elviry wyostrzył się. „Uważaj, dziewczyno”.
Pokój zamarł.
W tym momencie wszedł Alejandro. „Co jej powiedziałaś?”
Postawa Elviry natychmiast się zmieniła, łagodniejsza, posłuszna. „Nic, señor. Chodziło mi tylko o to, że nie rozumie stanu dziecka”.
Alejandro spojrzał na Valerię. „Co się stało?”