—Synu…jestem głodny…
Arjun wpadł we wściekłość i poszedł na górę, by skonfrontować się z Ruchi.
—Ty potworze! Mówiłeś, że jesteś w Paryżu.
„Zrobiłam to dla nas!” krzyknęła. „Nie chciał mi podać haseł do swoich kont bankowych”.
—Zrobiłeś to dla pieniędzy?
Niedługo potem przyjechała policja z miasta Meksyk, zaalarmowana przez Lilę.
Ruchi została aresztowana za porwanie i znęcanie się nad osobą starszą. Później skazano ją na dożywocie.
Gdy ją zabierali, pani Triveni, poruszająca się już na wózku inwalidzkim, spojrzała na nią zimno.
—Paryż jest piękny… Ciesz się swoim nowym domem w więzieniu.
Z czasem pani Triveni wyzdrowiała pod opieką syna. Arjun nigdy więcej jej nie zostawił.
A Lila przestała być tylko pracownicą.
Pewnego dnia Arjun i jego matka wezwali ją do biura.
„Gdyby nie twoja odwaga, już bym nie żyła” – powiedziała staruszka.
Podarowali jej akty własności małego domu w Puebli i zapewnili jej przyszłym dzieciom wykształcenie uniwersyteckie.
„Nie jesteś już naszym pracownikiem” – powiedział Arjun. „Jesteś rodziną”.
W tej rezydencji wszyscy nauczyli się pewnej lekcji:
Zło może kryć się pod ziemią, ale prędzej czy później prawda zawsze wyjdzie na jaw.