„Kilka miesięcy temu odkryłam, że po moim zwolnieniu do mojego profilu zawodowego dodano komentarz: «Tendencja do zgłaszania incydentów wewnętrznych. Wysokie ryzyko utraty reputacji»”.
Gabriel spojrzał na Beatrice.
„Masz dostęp do tego systemu?”
„To absurdalne oskarżenie”.
Claire kontynuowała.
„Moja dzisiejsza rozmowa kwalifikacyjna nie dotyczyła zatrudnienia mnie. Chciałeś stworzyć oficjalny dokument. Spóźniony kandydat. Nieodpowiedni strój. Emocjonalny wybuch. Niewłaściwe dopasowanie do kultury firmy”.
Beatrice wybuchnęła suchym śmiechem.
„Słyszysz siebie?”
„Chciałeś móc powiedzieć, że Grupa Delcourt oceniła mnie i odrzuciła, zanim dowiedziałam się, że przejęliście NordFret”.
Twarz Gabriela stwardniała.
Wybrał numer.
„Anuluj cały mój poranny grafik. Przyprowadź prawnika, dział zgodności i Laurenta Dumasa do pokoju Atlas. Natychmiast”.
Rozłączył się.
Potem spojrzał na Claire.
„Ile mamy czasu?”
„34 minuty”.
„Więc nie będziemy go marnować”.
Pokój Atlas zajmował całą część 41. piętra.
W niecałe 10 minut kilku dyrektorów zasiadło przy ogromnym stole.
Laurent Dumas, dyrektor ds. przejęć, przybył ostatni.
Zirytowany odłożył tablet, zauważył Claire boso w pożyczonej kurtce i uśmiechnął się szyderczo.
„Co to jest? Chwyt PR-owy?”
Gabriel się nie poruszył.
„Nazywa się Claire Morel. Zna firmę, którą właśnie sprzedał mi twój zespół, lepiej niż wszyscy konsultanci, którym zapłaciłeś”.
Laurent usiadł z westchnieniem.
„Dobrze. Zabawmy się”.
Claire nadal stała.
„O 10:15 ciężarówka 27 ma opuścić zakład w Gennevilliers z dostawą leków pediatrycznych. Część zapasów prawdopodobnie uległa poważnemu przerwaniu w łańcuchu chłodniczym wczoraj wieczorem. Odczyty zostały zmienione”.
Specjalistka ds. zgodności natychmiast zaczęła pisać na komputerze.
Laurent wybuchnął śmiechem.
„NordFret przeszedł wszystkie nasze audyty”.
„Na podstawie danych dostarczonych przez NordFret”.
„Wydaliśmy miliony na to przejęcie”.
Claire odłożyła
wydrukowany dokument na stole.
„Oto kod wysyłki ciężarówki. Oto identyfikator użyty wczoraj wieczorem. Zadzwoń na rampę załadunkową. Nie proś o sprawdzenie ekranu. Poproś o kwarantannę i niezależny audyt”.
Laurent uderzył pięścią w stół.
„Nie ma mowy, żebyśmy zablokowali całą trasę na podstawie zeznań byłego pracownika, który został zwolniony!”
Gabriel wpatrywał się w niego.
„Zniż głos”.
„Nie, Gabriel. To mój nabytek. Mój zespół go audytował. Jeśli teraz zablokujesz tę dostawę, wysyłasz sygnał, że nie ufasz już swojemu kierownictwu”.
Telefon Laurenta zaczął wibrować na stole.
Zignorował to.
„Ta kobieta ma osobisty konflikt z NordFret i ewidentnie szuka kłopotów…”
Telefon ponownie zawibrował.
Na ekranie wyświetlił się: Sophie.
Gabriel powiedział chłodno:
„Odbierz”.
„Jestem na spotkaniu”.
„Odbierz, Laurent”.
Zirytowany Laurent podniósł słuchawkę.
„Sophie, to naprawdę nie jest odpowiednia pora”.
Urwał.
Wyraz jego twarzy się zmienił.
„Co?”
Wszystkie oczy zwróciły się na niego.
„Gdzie?”
Głos mu się załamał.
„W Nanterre?”
Claire poczuła, jak serce jej wali.
„Gdzie był Mathis?”
Zapadła całkowita cisza.
Nawet z odległości kilku metrów słychać było przerażony głos kobiety w słuchawce.
„Czy on oddycha?” zapytał Laurent. „Sophie, odpowiedz mi. Czy on oddycha?”
Głos kobiety przeszedł w szloch.
„O mało co się nie utopił! Jego torba utknęła! Jakaś kobieta wpadła do rowu. Wyciągnęła go tuż przed podniesieniem się poziomu wody”. Strażacy mówią, że bez niej…
Laurent zamknął oczy.
„Mój Boże”.
„Wysyłam panu zdjęcie. Szukamy tej kobiety. Chcę ją znaleźć”.
Telefon zawibrował w dłoni Laurenta.
Spojrzał na zdjęcie.
Potem powoli uniósł wzrok.
Obserwował wciąż wilgotne włosy Claire.
Błoto pod paznokciami.
Zadrapania na dłoniach.
Długą, ciemną plamę na jej koszuli.
Jego twarz poszarzała.
„To byłeś pan”.
Claire nie odpowiedziała od razu.
Potem spojrzała na zegar na ścianie.
„Proszę zadzwonić na komisariat, panie Dumas”.
Laurent zamarł.
„Pani syn żyje. Ale mamy mniej niż 10 minut, żeby ochronić dzieci, które czekają na ten lek”.
Mężczyzna, który jeszcze kilka sekund wcześniej bronił swojego zakupu niczym twierdza, załamał się w środku.
Jego ręce zaczęły drżeć.
Chwycił słuchawkę telefonu stacjonarnego.
„Mówi Laurent Dumas. Natychmiast zablokować ciężarówkę 27”.
Słuchał.
„Nie obchodzi mnie rozkaz wyjazdu. Proszę zamknąć rampę załadunkową. Nikt nie dotyka ładunku. Strefa 4 jest objęta całkowitą kwarantanną. Natychmiast!”
Rozłączył się.
Potem ukrył twarz w dłoniach.
„Nazwałem kobietę, która właśnie uratowała mojego syna, kłamczuchą”.
Nikt nie odebrał.
Gabriel zwrócił się do działu compliance.
„Dostęp do serwerów NordFret zablokowany. Pełna kopia zapasowa danych przed jakąkolwiek lokalną interwencją. Wysłać na miejsce niezależny zespół”.
„W toku”.
„Natychmiastowe zawieszenie uprawnień do zarządzania placówką”.
„Gotowe”.
Claire w końcu usiadła.
Nogi się pod nią ugięły.
Kilka minut później nadeszło potwierdzenie.
Ciężarówka nie odjechała.
Wstępne niezależne pomiary ujawniły poważną anomalię.
Kilkaset pudeł antybiotyków musiało zostać skonfiskowanych.
Potem technicy odkryli coś jeszcze.
To nie był pierwszy incydent.
Dokumentacja była zmieniana od co najmniej 18 miesięcy.
Claire zamknęła oczy.
Miała rację.
A ta prawda nie przyniosła jej satysfakcji.
Gabriel poprosił wszystkich, żeby zostali.
Jego wzrok padł na Laurenta.
„Twój zespół zawiódł”.
Laurent skinął głową, nie mogąc odpowiedzieć.
Potem Gabriel spojrzał na Béatrice.
„Ale niekompetencja to nie jedyny problem w tym pokoju”.
Béatrice zesztywniała.
„Nie rozumiem”.
Specjalistka ds. zgodności obróciła komputer.
„Znaleźliśmy kilka transakcji między twoim kontem służbowym a Vecteur Talents”.
Twarz Beatrice zbladła.
„To normalne postępowanie w agencji rekrutacyjnej”.
„Nie te”.
Gabriel się odezwał.
„Zażądałaś list kandydatów określonych jako „profile wysokiego ryzyka”, ponieważ zgłaszali już nieprawidłowości w swoich firmach”.
„Chroniłem grupę”.
„Wykluczając uczciwych ludzi?”
„Unikając sporów sądowych”.
Claire powoli wyciągnęła zmiętą kartkę papieru ze swojej teczki.
„Też to mam”.
Położyła ją na stole.
To była kopia e-maila, który były rekruter przesłał jej kilka miesięcy wcześniej.
„Kandydatka z dużą tendencją do wzbudzania podejrzeń. Ryzyko wewnętrznych sporów. Zalecane wykluczenie”.
Na dole widniały inicjały Beatrice Vasseur.
Beatrice wpatrywała się w dokument.
Potem spojrzała na Claire.
„Myślisz, że wygrałaś?”
Claire nie odpowiedziała.
Beatrice wstała.
„Jesteś anomalią. Idealna historia na „r”.