Pranie brudnych pieniędzy.
Łapówki.
Szantaż.
Te same grzechy, o których ludzie szeptali latami, ale nigdy nie byli w stanie ich udowodnić.
Renata spojrzała w stronę pubu.
Julian przestał udawać.
Butelka wciąż była
Leżał na stole.
Powoli wstał.
Przeszedł przez ulicę z stanowczością, która uciszyła nawet najbardziej drwiące osoby.
Patricio go zobaczył i coś w rodzaju strachu wykrzywiło jego twarz.
„To byłeś ty” – warknął.
Julian wyjął z kieszeni dowód osobisty i pokazał go jednemu z mężczyzn w garniturach, który powitał go z szacunkiem.
Potem spojrzał na Patricia, nie spuszczając głowy.
„Powinieneś był bardziej uważać”.
Jeden z pracowników odezwał się tak, żeby wszyscy mogli usłyszeć.
„Śledztwo było możliwe dzięki wsparciu dr. Juliana Beltrána, dyrektora Grupo Beltrán”.
Nazwa eksplodowała w powietrzu.
Rozległy się westchnienia.
Cisza.
Niedowierzanie.
Grupo Beltrán była znana w całym Meksyku.
Firmy.
Eksport.
Fundacje.
Ogromne inwestycje.
Renata poczuła, jak drżą jej nogi.
Wiejski pijak nie był pijakiem.
Był wpływowym biznesmenem, który ukrywał się wśród nich od miesięcy.
Patricio chciał krzyknąć coś jeszcze.
Nie mógł.
Wyprowadzili go w kajdankach.
Cała wieś patrzyła na Juliana, jakby właśnie go odrodziła.
A potem wszystkie oczy spoczęły na Renacie.
Dziewczyna sprzedana pijakowi
Żona mężczyzny, który wszystkich oszukał.
Nie czuła dumy.
Czuła wściekłość.
Kiedy Julián się zbliżył, nie miał już tej samej zgarbionej postawy.
Chodził jak prawdziwy mężczyzna.
Jasne.
Wyprostowany.
Nie dało się go zignorować.
Zatrzymał się przed nią.
Renata nie spojrzała w dół.
„Czy to twoje prawdziwe imię?” zapytała.
„Tak.”
„I okłamywałaś mnie przez cały ten czas?”
„Tak.”
„Pozwoliłaś mi przez to przejść?”
Pauza była krótka, ale brutalna.
„Tak.”
Ludzie wokół niej słuchali, nie śmiąc interweniować.
Renata poczuła, jak pieką ją oczy, ale nie płakała.
„Nie wiesz, jak to jest być sprzedaną.”
Julian się nie bronił.
„Nie. Ale widziałem, jak się opierałaś.”
„To nie czyni tego mniej brudnym.”
„Nie.”
Szczerość zraniła ją bardziej niż jakiekolwiek przeprosiny.
„Mogłaś go powstrzymać.”
„Tak.”
„A nie zrobiłaś tego.”
„Nie.”
„Bo byłam częścią twojego planu”.
„Na początku tak”.
Renata zaśmiała się krótko i urywanym śmiechem.
„Jak wygodnie”.
Julian wziął głęboki oddech.
„Słuchaj uważnie. Gdybym interweniowała wcześniej, Patricio nabrałby podejrzeń. Ukryłby dowody. Przekupiłby ludzi. Nadal niszczyłby życie. Wybrałam najbardziej okrutny moment, żeby go zdemaskować, a ty zapłaciłeś za to cenę. Nie zaprzeczam. Zrzuciłeś winę na mnie”.
Renata spojrzała na niego w milczeniu.
„Więc naprawdę mnie poświęciłeś”.
Odpowiedź przyszła powoli.
Ale nadeszła.
„Tak”.